Pani Herbata, Asaki, atakuje!

 :: START :: Podania

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pani Herbata, Asaki, atakuje!

Pisanie by Asaki on Pią Maj 11, 2012 8:00 pm

Pseudonim: Brzmi ono Asaki Mikibou. Imię zmyśliła, nazwisko przyjęła od osób, przy których twierdziła, że jest rodziną. Przez jakiś czas.
Prawdziwe imię: Tylko niech wam się język nie poplącze... Bernthrodelta. B-e-r-n-t-h-r-o-d-e-l-t-a.
Rodzina: A choroba ich wie, co z jej rodziną. W sumie to nawet nie pamięta całej... Wie, że matka sobie jakoś żyła, ojciec od dawna martwy, może jakieś rodzeństwo ew. miała? Tak czy siak, ważne że sobie radzi i ma się dobrze, no.
Pochodzenie: Pochodzi z Donghae, jest tam przecie cały czas.

Wiek: Wygląda na jakieś 16 i tyle ich właśnie ma. Najpewniej.
Wzrost: Jakieś sto sześćdziesiąt dziewięć centymetrów.
Waga: Em... Odpowiednia do wzrostu. Nie będę już wymyślać, bo wyjdzie z niej znowu patyk, loled.
Moce:
1. Zmiana formy - Jest to oczywiście zmiana z postaci ludzkiej w potwora, jak i na odwrót.

2. Ostateczny Promień - Być może nazwa jest dziwna, ale sam atak jest dosyć porządny. Na początku rzecz jasna skupia się. Powolnym ruchem podnosi rękę na wysokość swoich ust, szeptając coś pod nosem. Tak się skupia, skupia i... Boom! Wystrzela promień o dosyć pokaźnych wielkościach (ale niestety, nie aż tak wielkich, nie jesteśmy bogami!), które dosyć porządnie pędzi. Może odrzucić przeciwnika na spory kawałek, dajac czas na ucieczkę.
Ograniczenia: Trwa to max. dwa posty, po czym pięć na odpoczynek. Iskra jest dosyć potężnym atakiem, a Asaki korzysta z niego tylko wtedy, kiedy nie ma szans na wygraną i grozi jej jakaś śmierć, czy co. Nie możesz tego w tym samym dniu co świat Bernthrodelty. (W ciągu tych dwóch postów po ataku "Wyłączają mu się też wszystkie zmysły, przez co trudnej będzie mu cię odnaleźć po 'przebudzeniu się'. ")

3. Świat Bernthrodelty - Można stwierdzić, że ten atak tylko wydaje się potężny, a wcale taki nie jest. Dlaczego? Bardziej przywala to w Twoją psychikę, Twoją głowę... Wypowiadając coś niczym formułka do tego ataku, przeciwnikowi wydaje się, że czas strasznie zwolnił. W tym momencie możesz nieźle oberwać ołówkami, książkami i takimi podobnymi, gdyż Bern może nimi rzucać.
Ograniczenia: Trwa przez trzy lub cztery, odpoczynek na sześć.
Uwaga! Nie działa na postacie posiadające Moc Blokady Umysłu, gdyż to właśnie atakuje umysł, przekręcając to i owo. Nie można użyć w tym samym dniu co Ostateczny Promień. ("...mogę nawet powiedzieć, że w tym stanie możesz ofierze zadawać nawet trwałe obrażenia (po prostu się nad nim znęcać.) ale po powrocie do rzeczywistości owych ran tak naprawdę nie da. Pozostaje po nich jednak ból dlatego po zerwaniu kontaktu ze światem twoja ofiara jeszcze przez dwa posty jest osłabiona i nie do końca ma kontrolę nad swoimi członkami. Taki bonus. "

4. Czas na herbatę! - A to to już bardziej na poprawienie humoru. Pstryknie, chrząknie, cokolwiek - Zaraz otrzyma herbatę, a raczej filiżankę herbaty. Dziewczyna wrednie twierdzi, że to Raghistero się pojawia niewidzialny i ją przynosi, ale kto w to uwierzy?
Ograniczenia: Brak. Co wam zrobi herbata, ludzie?! Nic w niej nie ma! Zwykła herbata, jakiej wiele jest na świecie.

Wybrana Profesja: Wyjatkowo trudny wybór... Asaki zawsze miała problem, czy iść na chodzącą lecznicę, czy na śpiewaka, bo oba kierunki ją "pociągają"... Jednak wybrała profesję śpiewaka.

Wygląd: Jak już było wspominane, za wysoka to ona nie jest, gdyż mierzy ledwo jakieś 169 cm. Nie jest też ni chuda ni gruba, ale to chyba też wiadome, nie? Co do ogólnego wyglądu, powiem tam. Jest dosyć blada, no i to jest cholernie zauważalne, niestety. Ma dosyć długie nogi, taka żyrafa w nogach, no. Palce u dłoni są takie chudziutke, takie kościste i długie. Paznokcie zadbane oczywista. Klatka piersiowa w odpowiednich rozmiarach. A co, jak dochodzimy do góry, czyli do twarzy?
Boże Święty, czemu ona ma takie fioletowe włosy, co czasem się wydają nawet z lekka niebieskie?! Tak, taki kolor przejściowy. Raczej nie ma ich od zawsze, choć cholera wie, co teraz z tymi ludźmi. Tak czy siak, nie są najdłuższe, choć nie takie krótkie, do tego dosyć proste, z grzywką. Bywało, że je podkręcała czy coś, ale jakoś jej się nie spodobało uczesanie z kręconymi, wow. Tęczówki natomiast ma takie, jakie miała, takie już w 100% fioletowe. Usta jakby malinowe, nos ni zadarty, ni w ogóle. I tak właśnie dochodzimy do końca tej części karty. Znaki szczególne? No, te fioletowe/niebieskie/coś pomiędzy włosy!
Wygląd jako potwór: Przyjmując postać potwora, Asaki zmienia się w wilka. Jest jednak większa od zwykłego przedstawiciela tego gatunku. Jej sierść jej koloru szarego, który jest dosyć ciemny. Na tułowiu ma jeszcze coś w rodzaju fioletowych pasków, a na samym środku, "wyrastają" jakieś ciernie, kolce, coś tego, też koloru szarego. Idą przez całą długość wspominanego miejsca. Są pochylone oczywiście, nie stoją dęba. Pazury u łap są z lekka dłuższe. Kolor oczu się nawet nie zmienia. Ogoń ma dosyć długi, a na nim jeszcze jest dobrze zawiązana fioletowa wstążka.

Charakter: Asaki to wyjątkowo spokojna osoba, potrafiąca myśleć. Stara się rozważyć każdy swój ruch, ażeby potem nie cierpieć z powodu "tego błędu". Nie znaczy to jednak, że w ogóle nie potrafi się mylić! Bywało, że tak się niestety myliła. Łatwo się z nią dogadać, z chęcią poznaje nowych ludzi, tylko... Jest trochę nieśmiała. Na tyle, że często trudno jej kogoś zagadać, jakby czeka na to, że ktoś pierwszy podejdzie. Można czasem mylić się co do tego, czy seryjnie pochodzi z Donghae - choć nie tak jak mieszkańcy Jeju, nie gardzi naturą. Bywa czasem z lekka wredna, ma swoje humorki i stara się w niektórych momentach powiedzieć coś na tyle mądrego, żeby byle człowiek nie zrozumiał, że go np. obraża, ale korzysta z tego rzadko. Jej wypowiedzi nie ciekną sarkazmem, niestety. A przynajmniej nie było takiej akcji, żeby do tego doszło. Szczegół, można dodać, bardzo ale to bardzo dużo czyta. No i ten, jest taka pomocna, że aż łeb boli. Przez to nawet dosyć naiwna, bo byle kto cierpi, ona musi pomóc, bo inaczej NIE wytrzyma.
Było wspominane, że jest dosyć spokojna, nie? Żeby nie było, głupawka zawsze może jej odwalić, a i ma dziwny zwyczaj, że zdenerwowana bije książkami lub... Kijkiem golfowym.
Cholera też wie, ale potrafi się dziwnie ubierać. Np. jak pokojówka (czasem), jak jakaś postać (niekoniecznie pokojówka, ha!) i w ogóle. Co kto woli, nie?

Inne fakty (tak dodam, bo wolę to tak wkopać, no):
-leworęczna
-prawie cały czas nosi ze sobą jakąś książkę.
-Zdenerwowana bije kijem golfowym lub książkami.
-Jak na osobę z Donghae, to lubi się czasem poprzebierać.

Mocne strony: (co również można coś niby zaliczyć do umiejętności... Nie rozumiem rozdzielenia na "umiejętności" i "mocne strony", co za różnica.
-Pamięć jak jasna choroba. Byle co zobaczy, o, proszę, już nie musi sobie przypominać, wieki miną, a i dalej będzie pamiętać! Tyczy się to też map, loled.
-Jak na profesję śpiewaka, to chyba wiadomo, śpiewać i wczuć się umie. Daje jej to możliwość na wczucie się w jakąś rolę, tak powiem.
-Tak w ogóle, to potrafi szybko czytać. Jej wzrok nie jest skupiony na jednym, pojedynczym punkcie, jest bardziej "rozszerzony". Kiedy wy, przyjaciele, dajmy przykład, szukacie jakiegoś pierwiastka w Układzie jakimś-tam, przemierzając go palcem, Asaki spojrzy raz, dwa - O, znalazła!

Słabe strony:
-Jest dosyć nieśmiała, przez co czasem trudno jej się z kimś dogadać (ale jak już dojdzie do rozmowy, to bardzo łatwo jej się zaprzyjaźnić)
-Kiedy ktoś ją zaatakuje, nie wie co robić, często nawet strasznie obrywa.
-Cierpi na klaustrofobię, czy jak jej tam.
-Kiedy ktoś cierpi, nieważne kim jest, ona i tak pomoże.
-Dosyć naiwna.

Historia: Asaki urodziła się szesnaście lat temu, w Donghae. Od początku nie miała ojca - umarł na jakąś chorobę. Od początku jej życia wychowywała ją matka, która była dosyć słaba psychicznie i fizycznie. Sąsiedzi bardzo często pomagali jej, bo bywało, że chciała popełnić samobójstwo. Kobieta ciągle nie mogła się otrząsnąć przez to, że jej mąż umarł. Kiedy ona nie mogła, Asaki była wychowywana przez wcześniej wspomnianych osobach, a o sąsiadach mowa, a potem przez rodzeństwo. Jak dobrze pamięta, miała brata i siostrę. Brat był starszy o jakieś pięć lub może sześć lat, natomiast siostra o rok czy dwa. W rodzinie Mikibou (często byli zabawnie przezywani jako Myszki lub po prostu Miki, tak się ludziom kojarzyło) zawsze było dobrze, wszyscy sobie pomagali jak tylko mogli, choć i pewna dyscyplina tutaj chodziła. A czy oni byli pomocni?
Byli, no i to jak! W ich rodzinie wpajano zasadę, że nie można kopać leżącego, no i warto pomagać! Bo przecież jak inaczej? Każdy jest równy sobie, a tylko niektórzy twierdzą, że jest zupełnie inaczej. Oberwą niespodziewaną pomocą i może wtedy do takich osób dotrze, że pępkami świata nie są i w ogóle, choć to też nie jest pewne.
Asaki sobie wspaniale żyła. Miała dobrą rodzinę, sąsiadów, a jej charakter nie wzbudzał żadnych „ale”. Takie spokojnie, pełne życia i chętne do pomocy dzieciątko, które zawsze starało się nie mieszać w to, co nie powinno. Często jednak była zbyt pełna tego cholernego życia. Dziewczyna miała prawo na to narzekać, bo coś się w niej budziło... Coś, co jej i rodzinie się nie podobało. Co to mogło być?
Często jej się wydawało, że ona nie do końca tu pasuje. Ale czemu? Czy było w niej coś, co nie pasowało do zwykłego człowieka? Wymyślała różne teorie tego uczucia. Może była uśpionym potworem? Co jeszcze, do jasnej cholery? Uśpiony potwór? No przepraszam was bardzo, wielka i durna teoria na temat jakiegoś dziwnego uczucia. Wspomniała o tym swojej rodzinie, co jednak zrobili miny typu „O czym Ty mówisz, Asaki? Nie martw się, przejdzie Ci to! Prędzej lub później, bo to tylko jakieś śmieszne uczucie, nie sądzisz? Przesadzasz, przesadzasz...” No i tak zawsze było, takie właśnie śmieszne odpowiedzi.
Ale dziewczyna nadal była zdziwiona. Bo to nie ustawało, ba! To pragnienie żeby coś się działo, żeby coś czasem rozwalić, zaczęło z lekka rosnąć! Raz jej zachowanie wśród rodziny aż ich przeraziło, jednak sądzili, że dziewczynie musiało dosyć porządnie odbić. Albo może... Nie daj Boże! Czy ona coś bierze?
Uczucie rosło od jakiegoś 11 roku życia dziewczynki. I jak było wspominane, rosło. Biedna w końcu miała ochotę zwariować, dlatego nie chcąc martwić rodziny, uciekła z domu w wieku 13 lat. Czy wizualnych, czy nie, tego już nie wiemy, a przynajmniej na jakiś czas. Zostawiła dla rodziny też kartkę, żeby o tym wspomnieć. Prosiła ich o spokój i żeby jej przypadkiem nie szukali, bo to moment, kiedy musi zrobić coś... Sama. Gdzie poszła dziewczyna? Gdziekolwiek, byle z daleko od miejsca, gdzie żyła. Trochę sobie pozwiedzała, trzeba to stwierdzić, gdyż trochę tego czasu minęło, choć dla niej to było... Bardzo mało. Może ze dwa lata minęły?
Jednak nadal je coś nie dawało spokoju. Czuła się o wiele gorzej jak w Donghae, w jej „rodzinnym mieście”. Może coś w stylu „Ojej, mam jakieś inne uczucie we łbie. To chyba nazywa się smutek... Albo chęć, żeby wrócić? Później to zrobię!”. Tak często miewała ochotę, żeby rzucić te podróże w diabły i wracać tam, do rodzinnego miasta. Ale nie! Miała nadzieję, że znajdzie powód, czemu miewa dziwaczne uczucie o nazwie „Dlaczego ja czuję się, jakbym nie była sobą? Przecież kiedyś byłam dosyć pełna życia, czemu teraz mam ochotę się tak strasznie wyciszyć? I mam ochotę na... Jakieś popieprzone książki! Ale moje chęci do pomagania chyba nie poszły w jasną cholerę, dobre i to... Kuźde! Co jest?!”
A was by to nie dziwiło? Że nagle myślicie o zupełnie czymś innym, czego nienawidzicie wręcz? Ona miała ochotę łapać się za głowę z miną co to kurde jest.
15 lat miała już na karku.... Aż wreszcie się dowiedziała, ponieważ... Spotkała kogoś.

Asaki przechodziła właśnie przez mniej ogarniany przez nią las. Przechodziła tędy tylko raz, a więc nie miała zbytniego zapoznania w terenie. W sumie to lasy nie są jej mocną stroną, trudno znaleźć jakieś charakterystyczne cechy i w tym i tylko tym miejscu, żeby potem zapamiętać swoje położenie. Zauważyła jednak po chwili, że ktoś tak nagle pojawił się przed nią, o tak sobie, po prostu! Jakiś młody, seryjnie młody chłopak z kruczoczarnymi włosami. Tęczówki? Dwa kolory – lewe czerwone, prawe zielone.
-Dawno się nie widzieliśmy, panienko Bernthrodelta. - powiedział dosyć spokojnie, jakby seryjnie ją od wielu lat znał. Jednak Asaki w ogóle go nie pamiętała. Nie przypominała sobie, żeby go znała. W ogóle.
-Bernth- Co? Nie znam Cię, a z nieznajomymi nie rozmawiam. Proszę przej-
-No niee, nadal nie zwrócili Ci Twojej pamięci? Przecież wszyscy się umówili, tak, włącznie z Tobą, lamo, że to zrobią. Nie kojarzysz takiego dziwnego uczucia, że masz ochotę się cholernie wyciszyć, przeczytać trochę książek, cokolwiek?
„Nieznajomy” podszedl trochę bliżej. Asaki natychmiastowo cofnęła się do tyłu, jednak co jej to dało? Chłopak po chwili ją złapał za prawą rękę.
-Dobra, fajnie, nadal nie ogarniam o co chodzi. Mam problemy z pamięcią?
-Taak. Znaczy, prosiłaś żeby Ci wyczyścić pamięć i odstawić tej ludzkiej rodzinie jakieś dziesięć lat temu, bo tylko tyle minęło.
-Istotnie, tyle minęło. Ale o czym Ty, człowieku gadasz? Żyję więcej?
-Nie jestem człowiekiem, God... Mnie się wydawało, że po tej gadce to jest l-o-g-i-c-z-n-e. Grzeszyłaś wcześniej większą inteligencją, Bernthrodelto.
-Nazywam się Asaki, a nie Bernft- Beermg- Beernthrodeltaa... O, wymówiłam to. Klękajcie Narody, wymówiłam to!
-Istotnie, taki pseudonim przyjęłaś. Z nazwiskiem Mikibou, choć tego już sobie ot tak nie zmyśliłaś.
-Masz mi sporo do wytłumaczenia, nieznajomy.
-Raghisterio, ale... Jak tak bardzo NIE ogarniasz swojego prawdziwego imienia, nie ogarniesz mojego, więc... Em, no. Kuro.
-No, wreszcie jakieś imię, które można ogarnąć.
„Kuro” nawet nie czekał, by prychać z niezadowoloną miną. Asaki na samą myśl przymknęła jedno oko i oberwała spojrzeniem typu „Aha, fajnie, też tak potrafię się denerwować, idioto”. Chwilę po tym mocniej ściśnięto rękę dziewczyny. Po spojrzeniu Raghisterio można było ogarnąć, że raczej specjalnie to zrobił, by wyładować ten stres i wkurzenie. Przez chwilę stała nieugięta [Asaki] z ponurą miną, jednak po chwili zaczęła skakać na jednej nodze, szarpać się, do tego dostała wyraźnego mordu w oczach.
-Puszczaj puszczaj PUSZCZAJ KURNA! - wydarła się wreszcie, na co Kuro odskoczył do tyłu.
-Głosu to Ty niestety nie straciłaś, panienko Bern. O, jakoś się dobrze skróciło.
-I wszyscy są bardzo zadowoleni.
-Tylko i wyłącznie panienka Bern.
Asaki miała ochotę coś powiedzieć, jednak nie mogła. Po chwili Kuro, choć niezadowolony, podszedł do niej i położył lewą rękę na jej głowie. Zanim się skapnęła, to chyba przywaliła w ziemię.

I obudziła się. Nie była już w tym lesie, co wcześniej – była znowu w Donghae, w miejscu, gdzie wcześniej mieszkała. Tak, mieszkała. Coś jej świtało w głowie. Z ponurą miną podniosła się i usiadła. Słyszała czyjeś głosy dochodzące z kuchni, która akurat była naprzeciw jej pokoju w domu, w którym się wychowała.
-Jasna cholera, czemu nie zrobiliście tego wcześniej, no bo ja ŁASKAWIE prosiłem, dobije do 15 lat, kontaktujcie się ze mną, żebym wrócił po nią, ale NIE, musiałem ją spotkać w jakimś lesie niedaleko Seoul, nie?
-Panie Raghisterio, tyle że kilka lat temu uciekła z tego domu, no... Po prostu...
-To trzeba było mi wspomnieć, że to zrobiła.
-Przepraszamy.
-Pieprzyć. Wy jesteście zbyt głupi. Aż się dziwię, że was ludzie nie nakryli.
Asaki stała już przy drzwiach. Podsłuchiwała.
-Raghisterio, nie kłóć się z ludźmi. Ciesz się, że się nie zdradzili. Nie wszystkie potwory ogarniają wszystko, co się dzieje, czyż nie? - powiedziała. Jednak jej głos był troszkę inny, chłodniejszy, ale i spokojniejszy.
-No ale, Bernthrodelto! - Błagająco rzucił Kuro – Ci idioci w ogóle nie pomyśleli! Jakim cudem ja im pozwoliłem na udawanie, że jesteście ZWYKŁĄ rodzinką?! Po kija się zgadzałem, po kija pozbawiłem Cię pamięci, no!
-Jakoś nadal się dobrze trzymam, idioto. I jakoś WSZYSTKO pamiętam.
-Ale mogło się coś wydarzyć!
-Rozumiem, że między nami są z lekka stosunki Pani-sługa, ale uspokój się, przyjacielu. Nic się nie stało, to najważniejsze. - prychnęła Bernthrodelta, która chcąc sprawdzić czy nadal wszystko jest dobrze, przemieniła się. Jej postać potwora w ogóle się nie zmieniła.
Jak wyglądała?
Wydawałoby się, że jest niewiele różnic między nią a wilkiem. Była jednak większa od zwykłego przedstawiciela wilka. Miała szare futerko, z fioletowymi paskami na tułowiu, a jeszcze na środku miała coś, co przypominało jakieś pomniejsze kolce, które szły po całej długości wcześniej wspominanego miejsca, oczywiście pochylone w tył. Pazury u łap były troszkę większe. Fioletowe ślepia potwora spojrzały się na swojego przyjaciela.
-Żadnych zmian w mojej formie, Raghisterio? - spytała, siadając.
-Nic a nic, Bern. - stwierdził zadowolony, głaskając ją. Ta tylko warknęła.
-Z daleka, wredny kocie.
-Co planujesz teraz, panienko?
-Zostaję, oczywiście. Poradzę sobie z moim doświadczeniem. Żaden człowiek nigdy się nie skapnie, że ta nadmiar spokojna dziewczyna z fioletowymi włosami...
Po chwili wstała i wróciła do swej formy ludzkiej.
-...To tak na serio potwór w skórze wilka.
-Jak sobie życzysz.

(Niby powinno być okej...)
avatar
Asaki
Zastępca Przewodniczącego
Ponura Pani Herbaty

Liczba postów : 17
Join date : 11/05/2012
Age : 19
Pochodzenie : Niby Donghae.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pani Herbata, Asaki, atakuje!

Pisanie by Ranthir on Pią Maj 11, 2012 8:19 pm

Mocne strony są bardziej od strony psychicznej. Przykładowo dobrze się skupia podczas nauki, jest wytrwała, cierpliwa, lepiej jej idzie nauka magii niż walki fizycznej i tak dalej.

Umiejętności dają raczej korzyści podczas walk w innej formie. Na przykład: doskonałe władanie bronią dystansową (łukiem), bronią białą (mieczem), tropienie, umiejętność kamuflażu (...)

Ale oczywiście akceptuję! Jeśli zechcesz dopisać i podzielić umiejętności z mocnymi stronami to wystarczy, że mi napiszesz, choć MS nie są wymagane.
avatar
Ranthir
Przewodniczący Samorządu
Zbiegły Eksperyment

Liczba postów : 100
Join date : 10/05/2012
Pochodzenie : Donghae.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: START :: Podania

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach