Ukryta Polana

 ::  :: Zielona Strefa

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Ukryta Polana

Pisanie by Kamira on Czw Maj 10, 2012 5:56 pm


Miejsce znane głównie nauczycielom, oraz uczniom, którzy mieli okazję być tu już wcześniej. Jest to doskonale skryte miejsce parę kilometrów od obrzeży lasu. Nie bez powodu nazywa się je ukrytą polaną, gdyż bardzo ciężko odnaleźć się pomiędzy tysiącami z pozoru identycznych drzew, a co dopiero szukać konkretnego miejsca. Dlatego więc wszelkie wycieczki w teren prowadzone przez nauczycieli najczęściej kończą się właśnie tutaj, gdyż jest to jednocześnie idealne miejsce kempingowe. Noc pod gołym niebem dla innych brzmi jak spełnienie marzeń, dla innych jak prawdziwy koszmar, tym bardziej że owe wyprawy nigdy nie są bezowocne. Ukryta polana po zachodzie słońca staje się jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc ze względu na ciemną dróżkę prowadzącą stąd do samego serca lasu, które zamieszkują najgroźniejsze potwory. Ich mniejsi i nieco słabsi - choć nadal silni - pobratymcy często wysyłani na zwiady, a ogień który w przeszłości często odstraszał drapieżniki teraz działa na nie jak płachta na byka. Zwykle nie ważą się podejść na tyle blisko, by istniało ryzyko, że ktoś zmieni je w żywą pochodnie, ale tylko czekają aż ktoś nieostrożny odejdzie dwa, trzy metry od grupy, bądź przeturla się we śnie oddalając nieznacznie od grupy. Jeśli reakcja wartowników nie będzie wystarczająco szybka, od razu go dopadną i wciągną w ciemności składając go w ofierze większym bestiom. Do tej pory podobna sytuacja zdarzyła się tylko raz, lecz pomimo szybkiej reakcji nauczyciela i zażartej walki z potworami, owy głupi, nieostrożny uczeń przypłacił go poważnymi ranami. Niektórzy mówią, że nie mógł znieść widoku swojego ciała i uciekł ze szkoły, by od tamtej pory prowadzić w ciemnym lesie życie włóczęgi. Ale to tylko jedna ze starych opowieści opowiadanych przy ognisku...

Uwaga! Do Ukrytej Polany dostęp mają tylko Nauczyciele, oraz uczniowie którzy zostaną tu przez nich zabrani. Kiedy taki uczeń pozna to miejsce może przekazać tą wiedzę innemu uczniowi przyprowadzając go, ale zawsze pierwszą osobą, która zdradza drogę do polany jest Nauczyciel! Ponadto radzimy nie kręcić się tu w pojedynkę, tutejsze potwory są naprawdę niebezpieczne.
avatar
Kamira
Członek Samorządu
Skarbnik

Liczba postów : 86
Join date : 10/05/2012
Pochodzenie : Jeju

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Kamira on Pią Maj 18, 2012 2:08 pm

Podniosła zdziwiony wzrok na Ranthira, który wyglądał jakby mu od ostatniego spotkania przybyło z centymetr. Jednak jej wzrok nie napotkał już jego ironii, bo chłopak postanowił ją olać, ale kiedy do niej dotarł sens jego słów dziewczyna parsknęła najpierw cichym śmiechem, by po chwili nie móc opanować łez rozbawienia lecących z jej oczu.
- I vice versa. Wiesz ja się nie rzucam w oczy, ty jesteś wysoki jak żyrafa, to tobie będą chciały łeb pierwszemu urwać. Ale przecież ty lubisz jak wszystko się kręci w okół ciebie. - Pokręciła głowa i otarła łzy. skąd dziewczyna znała żyrafy skoro urodziła się po końcu świata? Tego nie do końca wiadomo, prawdopodobnie z jakiejś książki która przetrwała te katastrofy. Ruszyła wolnym krokiem za resztą uczniów i nauczycieli, sprawdzając jeszcze na wszelki wypadek czy jej dwa sztylety wciąż są przyczepione do paska i niezbyt widoczne pod bluzką. ciekawiło ją co tak na prawdę będzie w ogóle w planie tej całej wycieczki. Coś na zasadzie "kto przetrwa ten się nadaje do szkoły" ?

_________________
Like a Star @ heaven - Odznaka od Ranthira
avatar
Kamira
Członek Samorządu
Skarbnik

Liczba postów : 86
Join date : 10/05/2012
Pochodzenie : Jeju

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Sin on Pią Maj 18, 2012 2:16 pm

No, w końcu ruszyli. Dzięki Odynowi, Allahowi, Bogom wszelakim czy komu innemu jeszcze można w ogóle dziękować. Jeśli nuda jest mordercza, to właśnie teraz jest żywym trupem, no ale nic. Zarejestrował przybycie nowej nauczycielki i skiną jej dosyć nisko głową, lecz nie odezwał się ni słowem. Możnaby pomyśleć że jest niemową, ale to nie prawda. Nie ma po prostu tematu do rozmowy.
Gdy w końcu wydano rozkaz do wymarszu, Sin odetchną z ulgą i ruszył, ale i tak i tak ze względu na nauczyciela z tyłu musiał podejść nieco bliżej grupy, ale i tak starał się w miarę możliwości trzymać na dystans od "motłochu". Co jakiś czas poprawiał rękaw i rękawiczkę na rękawicy, ze względu na to że ciągle mu opadała. Ech... Tak to jest jak się w pośpiechu ubierasz. Grunt że bandana nie spadła, bo jakby ona się odwiązała jeszcze to nic, tylko dziękować losowi. Szedł cały czas w ciszy i spokoju, monotonnym krokiem. Nie przyśpieszał, nie zwalniał. Jego postawa również była neutralna, lecz jego oczy zdradzały pewną dozę zainteresowania tematem. Jak się ona przejawiała? Pod okularami przeciwsłonecznymi ta para oczu dokładnie obserwowała otoczenie, choć twarz pozostawała beznamiętnie wbita przed siebie. Jego uszy nasłuchiwały wszystkiego i wszystkich, starając się przyswoić umysłowi jak najwięcej informacji które mogą się przydać...A takowych dużo można wyłapać. Na szczęście przez okulary nikt nie dojrzy jego rozglądających się oczu, więc w tym temacie jest spokój.
Szli już jakiś czas, ale Sin nadal nie tracił "zapału" w obserwacji i nasłuchiwaniu. Słuchał, obserwował... I był gotowy. Gotowy na co? Ciężko stwierdzić. Może sądził, iż zostaną zaatakowani? Nie... On raczej miał taką nadzieje. Może wyglądał nieco jak maszyna ze swoim monotonnym wyrazem twarzy, sposobem chodzenia i poruszania się, ale na pewno takową nie był. Był po prostu... Opanowany. Chłodny i opanowany. Nie zdradzający żadnych, zbytecznych emocji.Można rzecz że zesztywniał od tego sposobu chodzenia, no ale nic. W sumie jego poprawianie rękawa i rękawicy stało się "zaokrąglone" i powtarzalne w odstępach dziesięciu-piętnastu minut. Cóż... Jakoś tak wyszło, kiepsko założył te rękawice i miał za krótki i za mało szeroki rękaw. Jep... To chyba wszystko... Chyba.
avatar
Sin
Uczeń
Zbiegły Eksperyment

Liczba postów : 34
Join date : 11/05/2012
Pochodzenie : Donghae

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Anai on Pią Maj 18, 2012 2:51 pm

Kobieta w końcu doczekała się aż cała grupa ruszy w stronę polany. Poczekała chwilę by uczniowie wyprzedzili ją i znalazła sobie odpowiednie, dość dyskretne miejsce na końcu szeregu. Nie chciała rzucać się w oczy a jednocześnie chciała widzieć co młodzież robi. Będąc na samym końcu mogła doskonale zobaczyć ich ewentualne "wyskoki", w sumie po to tu była, by ich pilnować i w razie czego obronić. Nie była pewna czemu wybrano to miejsce na wycieczkę ale nie miała jakoś ochoty do protestowania czy komentowania zaistniałej sytuacji. Wykonywała swoje zadania najlepiej jak umiała i tylko za to jej płacono. Od myślenia i planowania w tej szkole był zdecydowanie ktoś inny a panna Anaisse nie miała zamiaru go w tym wyręczać. Na wszelki wypadek miała ze sobą parę swoich specyfików i oczywiście małą kuszę swojej roboty ukrytą w eleganckim plecaku. W sumie cały strój nauczycielki mimo iż dostosowany do pieszych wycieczek miał w sobie coś z elegancji i szyku. Albowiem kobieta w każdych okolicznościach musi się dobrze prezentować ... a takie detale jak koniec świata nie są dobrym usprawiedliwieniem. Podpada to pod próżność i małostkowość? Cóż... być może tak ale po tylu latach życia jako samotny wędrowiec Anai po prostu chciała dopasować się do życia w mieście i zdawało jej się iż dbanie o ubiór jej to ułatwi choć trochę.

_________________
Specyfiki panny Anaisse... zestaw który obecnie ma przy sobie:
1. Raku - lizak na uspokojenie z melisy, cytryny i czegoś jeszcze
2. Douka - maść ziołowa przeciw bólowa działająca odkażająco na małe rany
3. Asilum - specyfik ziołowy na astmę panny A
4. Morfeusz - ziołowy specyfik na sen... co aby młodzież nie szarżowała
5. Nigate - ziółka powodujące osłabienie i lekki ból głowy
avatar
Anai
Nauczyciel Zielarstwa

Liczba postów : 8
Join date : 13/05/2012
Pochodzenie : puszcza Jeju... być może Donghae?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Alexander Fritz on Pią Maj 18, 2012 5:19 pm

No nareszcie...ruszyli. Chwała wszystkim bogom w których nie wierzy...
W drodze zerknął jedynie na tyły, obserwując nową nauczycielkę. Cóż...przynajmniej robiła wrażenie czegoś na kształt kompetentnej. Nieco go to uspokoiło.
Szczególnie, że nie miał za bardzo pojęcia, gdzie szli. W miarę jak oddalali się od szkoły, nieco bardziej tracił orientację w leśnej gęstwinie. Poprawił delikatnie czapkę. W końcu trzeba będzie ją zaklnąć. Jak dotąd nie posiadała celu, poza chronieniem od słońca...mało...
Szczególnie, że coraz bardziej zagłębiali się w las. Nie, żeby się bał wcześniej nieznanych terenów, problem był innej materii. W lesie czyhały bestie. To było pewne. A na nieznanym terenie nie bardzo nawet wiadomo jakie jest zagrożenie i jak z nim walczyć. Kto wymyślił, żeby urządzać sobie piknik w takim miejscu? No cóż...trzeba będzie się na wszelki wypadek przygotować jak tylko przystaną...
avatar
Alexander Fritz
Uczeń

Liczba postów : 9
Join date : 14/05/2012
Age : 25
Pochodzenie : Donghae

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Asaki on Pią Maj 18, 2012 5:27 pm

Asaki była gdzieś tam na końcu, a być może nawet była niewielka różnica, no... Po prostu była z lekka w tyle. Można powiedzieć że w pewnym sensie zaspała, no i miała wielką ochotę, żeby być z dala od tego natłoku (jaki tam tłok, za dużo ludzi niby nie było, no alee). Można jednak potwierdzić, że zadowolił ją fakt, że wreszcie ruszyli i gdzieś tam idą, jak gdyby nigdy nic. No cóż, podróże po lasach i jakiś obrzeżach nie przerażały jej, nie miała nic do roślin, więc? No cóż, nie miała zbytnio problemu w ogarnianiu, gdzie jest grupa. Są dwa powody... Raz, aż tak daleko nie była, może dzieliło ją jakieś, nie wiem... Dobra, po prostu była troszkę dalej! Dwa, była skupiona na osobie, która była najbliżej Asaki, ktokolwiek to tam był. Można też dodać, że wzroku złego nie ma, więc w pewnym sensie sobie radzi, o.
Tak czy siak, na podróż nie narzekała, choć zawsze mogło być gorzej... Np. mogłoby jeszcze - Nie daj Boże - wyskoczyć jakieś niezadowolone stworzenie, chcące ich wszystkich zjeść. Ciekawe, co by wtedy zrobili nauczyciele lub inne potwory. W końcu tylu tu ludzi...

_________________
Jakie postacie planuję wykorzystywać do avków?

Erika Furudo... Frederica Bernkastel... No, być może kiedyś użyję Chrome Dokuro.
Nie tykać, proszę.


Mowa ll Myśli
avatar
Asaki
Zastępca Przewodniczącego
Ponura Pani Herbaty

Liczba postów : 17
Join date : 11/05/2012
Age : 18
Pochodzenie : Niby Donghae.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Ranthir on Pią Maj 18, 2012 7:35 pm

Gdy tylko padło hasło, że wyruszają Ranthir ocknął się ze swojego stanu zamyślenia i spojrzał nieco bardziej uważnie na nauczyciela. Może i nie należał do najrozmowniejszych osób, ale jeśli chodziło o podobne wydarzenia to z pewnością nie był ignorantem. Co prawda zebranie się i wyruszenie zabrało im sporo czasu, ale najważniejszym był dla niego fakt, że jednak się udało.
Nie szedł z samego przodu grupy, ale też nie ciągnął się z tyłu. Długie nogi pozwalały mu stawiać duże kroki, jednak starał się iść wolno i przynajmniej tymczasowo nie wychylać. Podobny wzrost zawsze miał swoje plusy i minusy, podobnie jak u niektórych drobna budowa ciała, która pozwalała się innym chować. Całe szczęście charakter Ranthira i tak nigdy nie pozwoliłby mu na ukrywanie się przed niebezpieczeństwem. Poprawił miecz na swoich plecach, tak by leżał nieco wygodniej i nie przeszkadzał mu w wędrówce, po czym jeszcze raz rozejrzał się po grupie. Zatrzymał swoje spojrzenie na Asaki, a kąciki jego ust wygięły się w szyderczym uśmiechu.
- Nie nadążasz staruszko?
Wypowiedział bezgłośnie w jej stronę ze złośliwym błyskiem w oku. Następnie skupił się na Kamirze, która mówiła coś o żyrafach. Ranthir był jednym z tych szczęściarzy, którzy widzieli żyrafy na własne oczy, choć nie dał niczego po sobie poznać i posłał jej spojrzenie przepełnione niezrozumieniem. Czasem naprawdę chwalił swoje umiejętności aktorskie i ich przydatność. Na koniec skupił swoją uwagę na nauczycielce. Jakimś cudem uniknął wejścia w drzewo, czy wpadnięcia na inną osobę. Obserwował jej strój i to jak się porusza, by ostatecznie odwrócić głowę i znowu iść normalnie z miną typu 'nic mnie nie obchodzi', choć w rzeczywistości obchodziło go wiele, a jego uwagę przykuwał najmniejszy szelest. Dlatego też raz po raz zerkał to w lewo, to w prawo nie odwracając przy tym głowy, by nie zwracać na siebie uwagi.
avatar
Ranthir
Przewodniczący Samorządu
Zbiegły Eksperyment

Liczba postów : 100
Join date : 10/05/2012
Pochodzenie : Donghae.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Maj 18, 2012 8:54 pm


Szedł jakby znudzony parę kroków przed uczniami, bawiąc się jakimś papierkiem w dłoniach. Tak na prawdę studenci nie byli w stanie domyślić się jak bardzo rozpierała nauczyciela przed nimi ciekawość. zastanawiał się jak bardzo są przygotowani i czy przypadkiem nie planują spędzić całej tej integracji siedząc na tyłkach. już on im pokaże prawdziwą integrację.
zaczął cicho gwizdać jakąś nieznana melodię, a po około 20 minutowym szybkim marszu dotarli na niewielką polanę. Odwrócił się na pięcie z dziwnie przyjaznym uśmiechem i spojrzał na nieliczną grupę.
- Witajcie w owych skromnych progach. Od teraz przez najbliższy dzień może półtora, możecie ta polane nazywać swoim domem!
Wskazał na Asaki która doszła jako jedna z ostatnich, a potem pokazał jej jeden z większych krzaków rosnących przy polanie.
- Podejdź tam. klaśnij dwa razy i zakręć się dokoła, powinien pojawić się sprzęt plus namioty. Jak się domyślacie waszym zadaniem będzie rozłożenie ich sobie, a potem przygotowanie ogniska. - Zlokalizował sobie pieniek który wcześniej przygotował i usiadł na nim wyciągając niewielką książeczkę z kieszeni wewnątrz kurtki.
- Przy okazji. Ściemnia się, więc radzę się pośpieszyć z tym ogniskiem, bo bestie nas zeżrą. Będę miły i was wyręczę bo jak skończycie to przyniosę drewno.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Liczba postów : 7
Join date : 10/05/2012

Zobacz profil autora http://reevesschool.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Asaki on Sob Maj 19, 2012 8:57 am

Jedyna, zdrowa reakcja na to, co usłyszała na samym końcu, kiedy ktoś coś do niej powiedział (i nie, nie chodzi o Pana Szurniętego Przewodniczącego i w ogóle) - What the...?
Ale czekaj, troszkę się zagalopowałam. Po kolei. No dobra, Asaki sobie szła, szła, olewała grupę, olała wyjątkowo nudny i przerażająco niskopoziomowy tekst Ranthira, że nie nadąża czy coś. Cóż, zniżało to poziom.
-Jeżeli tylko tyle masz do powiedzenia, to nic nie mów. Nie będę się zniżać do Twojego poziomu, żeby odpowiedzieć na to.
Tylko tyle powiedziała, gdyż nawet nie planowała rozpoczynać z nim idiotycznej pogawędki o tym, czy Asaki taka seryjnie jest stara (a cholera już ją wie, jak to z nią, ale cii...)
Po ok. 20 minutach doszli na jakąś małą polankę, która, uhm... Asaki stwierdziła, że gdyby sama miała jej szukać, to by jej za szybko nie odnalazła. Teraz może być zupełnie inaczej, gdyż poznała już drogę, nie? Yare yare... Pewno jest zmniejszona liczba osób, które wiedzą, jak tu dojść. Nauczyciele na 100% wiedzą, a obecni uczniowie też. No cóż, zawsze można tu przyjść jak będzie mieć zły humor.
U właśnie doszliśmy do momentu, przy którym jedyną, zdrową reakcją było właśnie "What the...?!"
Cholera wiedziała czy robił sobie z niej pośmiewisko, czy seryjnie po klaśnięciu i obrocie się zjawią te rzeczy. No to dobra, sobie podchodzi pod ten krzak, klaska, obrót... No i coś dodaje.
-Kij, czy robicie sobie ze mnie żarty, czy seryjnie coś takiego się da zrobić... Nie będę już uparta pod tym względem. - powiedziała po klaskaniu i obrocie, po czym dodała pod nosem, tak, żeby tylko ona usłyszała, rzecz jasna - Jeżeli to był pomysł pewnej osoby... Zbiję na śmierć.
Coś tam chyba się stało, ale już nie patrzyła, ponieważ... Po prostu zrobiła ze dwa-trzy kroki w stronę najbliższego drzewa, oparła się plecami o korę i zamyśliła się. Jak to ona.

_________________
Jakie postacie planuję wykorzystywać do avków?

Erika Furudo... Frederica Bernkastel... No, być może kiedyś użyję Chrome Dokuro.
Nie tykać, proszę.


Mowa ll Myśli
avatar
Asaki
Zastępca Przewodniczącego
Ponura Pani Herbaty

Liczba postów : 17
Join date : 11/05/2012
Age : 18
Pochodzenie : Niby Donghae.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Sin on Sob Maj 19, 2012 1:42 pm

Spacer jednak nie okazał się tak długi jak sądził, ale droga była dosyć poplątana, więc Sin postanowił zapamiętywać z niej różne fakty, by w razie gdyby była ku temu potrzeba, mógł tą samą drogą wrócić do szkoły. Mimo wszystko, nie miał ochoty wpaść jakiejś bestii w oko, że tak to określę. Jego spokojny, monotonny chód i chroniczne poprawienie rękawicy i rękawa już było chyba do przyzwyczajenia się, ale po jakichś pięciu-dziesięciu minutach marszu Sin ostatecznie zaniechał kolejnych poprawek wyglądu ramienia i bardziej skupił się na obserwacji otoczenia i grupki idącej przed nim, a także nasłuchiwaniem kobiety idącej za nim. Co mu wyszło póki co z obserwacji? Wysoki to arogant, prawdopodobnie również startujący na egzorcystę jak Sin. Choćby ten miecz o tym świadczył. Kto inny jak nie wojownik by nosił taki kawał żelastwa na plecach? No właśnie. Osoba do której się takowy odezwał zaś brzmiała na dosyć inteligetną, ale między brzmieniem, wyglądem a rzeczywistością jest spora granica.
Tak czy inaczej, gdy w końcu nauczyciel się zatrzymał, Sin tylko zbliżył się bardziej do obecnych, bo jego wzrost był na tyle wysoki by pozwalał mu patrzeć ponad głowy większości i widzieć tego typa. Aha, świetnie. Będą tu siedzieć i się "integrować". Tiaaaaa... Jeszcze czego. No ale chyba na tym polega wycieczka integracyjna... Eee, chyba. No mniejsza.
Kolejne słowa nauczyciela go zaciekawiły. Namioty? Interesujące, biorąc pod uwagę że on raczej do spania spieszny nie jest. A jak ktoś go spróbuje uśpić to wetknie mu środki nasenne do żołądka odbytem, potem upchnie butem by wyskoczyły ustami.
Akurat ognisko to całkiem dobry pomysł, ogień bestie nieco odstraszy z zaznaczeniem na nieco. Ale co do tych namiotów i sposobu ich "przywołania" nieco go to rozbawiło, choć nie dał po sobie tego poznać. Hm... Ściemnia się? Na wzmiankę o ściemnianiu się ściągną okulary i lekko zmrużył oczy od nadmiaru światła. Jeśli to jest ściemnianie się, to on jest Nelly Furtado... Chociaż to już podchodzi pod subiektywną opinię biorąc pod uwagę wrażliwość jego oczu na światło. Złożył okulary i skrył do kieszeni. Bestie nas zeżrą... Co kto kogo, ale raczej takiego inteligenta jak ten nauczyciel to z chęcią posmakują jako pierwsze.
Sin obserwował Asaki i otoczenie wokół jej czy coś się nie pojawia, a w między czasie wplótł lewą dłoń we włosy i lekko zaciągną je w tył. Coś nie coś pomogło, chociaż grzywki nie ma na oczach. A co tam, pomoże im z tymi namiotami i ogniskiem. Problemów z siłą u niego nie ma, tylko ma "nieco" sztywne palce prawej dłoni, jak całe prawe przedramię. W sumie, jakby jego wysłali po drzewo to mógłby paroma silniejszymi ciosami ściągnąć im jakiś dęb, ale lepiej w takie zabawy się nie bawić. Nie ma ochoty znów lądować na stołach i dać się kroić. Hm... Szkoda że nie wziął ze sobą nieco środków łatwopalnych, z ogniskiem byłoby prościej. Cóż, trzeba albo liczyć na to że ktoś wziął ze sobą krzesarkę lub zapalniczkę, lub improwizować jak nikt się nie przygotował... A coś się zaimprowizuje wtedy. W sumie, znów wyglądał jak zawieszony, bo był zajęty obserwacją, ale teraz było widać jego oczy. Czerwone oczy... Jednak zapomniał tych cholernych soczewek.
avatar
Sin
Uczeń
Zbiegły Eksperyment

Liczba postów : 34
Join date : 11/05/2012
Pochodzenie : Donghae

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Kamira on Sob Maj 19, 2012 2:44 pm

Znacie ten odruch kiedy grając w wyścigi skręcacie razem z padem czy podobne? Kiedy Kamira stanęła na palcach by móc zobaczyć czy nagle w trawie nie pojawiły się nigdzie namioty wyglądało to podobnie zabawnie. Spojrzała na nauczyciela zaciekawiona, ale w głębi westchnęła z radością, że nie będzie musiała się wygłupiać przy rozstawianiu namiotu, bo na Jeju robiła do dosyć często. Splotła razem palce u dłoni i wyciągnęła je przed siebie. Uśmiechnęła się mimowolnie pod nosem na słowa Asaki rozumiejąc ją doskonale. Pokręciła głową, by pozbyć się dziwnego uczucia w karku. Dosyć szybko uczyła się nowych dróg i prawdopodobnie gdyby miała teraz wrócić do szkoły to może z delikatnym wydłużeniem, ale trafiłaby tam mniej więcej tą samą drogą. Nie wiedziała za bardzo co ze sobą zrobić do tego czasu. Rozejrzała się po polanie zastanawiając się z ciekawością ile par oczu aktualnie ich obserwuje. Oh jak bardzo chciałaby już mieć swojego chowańca. Dziewczyna w końcu niezdecydowana, klapnęła na chwile na trawie i odchyliła głowę do tyłu, obserwując uważnie niebo.

_________________
Like a Star @ heaven - Odznaka od Ranthira
avatar
Kamira
Członek Samorządu
Skarbnik

Liczba postów : 86
Join date : 10/05/2012
Pochodzenie : Jeju

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Alexander Fritz on Sob Maj 19, 2012 5:18 pm

Świetnie...czyli jednak zostaną tu na noc. Tego należało się spodziewać. Osobiście nie przepadał za biwakami, ale jedna noc nie zrobi mu większej różnicy. Słysząc nieco dziwne polecenie nauczyciela, usmiechnął się pod nosem. Ktoś miał specyficzne poczucie humoru, niezależnie czy sposób naprawdę zadziała czy nie.
W międzyczasie warto by się zając czymś konstruktywnym.
Po krótkich oględzinach gruntu znalazł jakiś cienki kijek i odpowiednie miejsce- goły skrawek ziemi. Przykucnął nad nim, rysując niewielki krąg. Nie robił nic wielkiego, więc tyle wystarczyło. Na obrzeżach kręgu zaczął powoli nanosić proste linie, łączące się ze sobą pod kątem 90 stopni. Gdzieś słyszał, że łączenie ich pod mniejszym kątem ułatwia przepływ energii, ale osobiście nie widział różnicy. Nawet jeśli była, nie znał jej. Być może, gdy już zacznie się uczyć, zostanie mu to wyjaśnione. Po kilku minutach spojrzał na swoje dzieło...tak, tyle powinno wystarczyć. Jeszcze raz się upewnił, czy wszystkie znaki się ze sobą łączą, po czym dorysował jeszcze dwa kółka po bokach "głównego" kręgu i połączył je prostymi kreskami ze znakami. Dobrze. Można zaczynać. Ściągnął z palca wskazującego pierścionek z oryginalną imitacją jakiegoś diamentopodobnego kamienia i położył go wewnątrz głównego kręgu.
Zaczął pocierać energicznie ręce o siebie. Narastające ciepło między nimi...najprostszy sposób, by wykrzesać z siebie trochę energii. Chociaż na pewno istnieją dużo skuteczniejsze. Po chwili pocierania położył ręce na dwóch pomniejszych kręgach. Wyobraził sobie energię płynąca mu po palcach, a następnie, że ją przyspiesza.
To co wywołał, ciężko było nazwać, błyskiem, ale przez sekundę po rysunku przeszła króciutka fala świetlistej energii, która pomknęła do pierścionka. Mało...ale powinno wystarczyć. Po całej operacji, podniósł pierścionek i nałożył go na palec, po czym zakrył go dłonią i skupił się. Po chwili "diament" zaczął świecić.
Alexander uśmiechnął się. Niewiele...wiele więcej nie potrafił...samo zaklęcie również nie będzie trwalsze niż 2, może 3 dni. Ale na potrzeby wycieczki jak znalazł.
Po tej operacji zabrał się za rozstawianie namiotu, o ile już sie magicznie pojawiły.
avatar
Alexander Fritz
Uczeń

Liczba postów : 9
Join date : 14/05/2012
Age : 25
Pochodzenie : Donghae

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Ranthir on Sob Maj 19, 2012 10:24 pm

Zauważył dość dużą zmianę w zachowaniu nauczyciela. Ten z początku ponury osobnik nagle stał się o wiele żywszy, a Ranthir obserwował go z jakimś odłamem ciekawości. Szedł równym spokojnym krokiem nadal przywiązując uwagę do tego, by nie znaleźć się na początku grupy, gdy nagle jego oczom ukazała się polanka. Spojrzał na nauczyciela, który radosnym głosem oświadczył im, że w najbliższym czasie będzie to ich 'dom'. Nie zamierzał narzekać, w końcu większość swojego życia spędził na podróżach i nie raz żył w o wiele gorszych warunkach niż te. Można było powiedzieć, że powrót na 'stare śmieci' został przez niego przyjęty z pewną aprobatą, choć nie dał tego po sobie poznać zachowując obojętną minę i chłodny wzrok. Na dobrą sprawę rzadko kiedy pokazywał swoje emocje, wyjątkiem były przepełnione sarkazmem uśmieszki, które ostatnio zdarzały mu się coraz częściej. Słysząc polecenie nauczyciela, które skierował w stronę Asaki nawet nie drgnął, choć wzbudziło to w nim mieszane uczucia. Nie wiedział nawet jak ma zareagować, a do tej pory nie wyczytał w książce podobnych dodatków do przeciw-zaklęć. Może nie czytał zbyt uważnie? Podążył wzrokiem za zastępczynią, a następnie spojrzał na nauczyciela, który rozsiadł się wygodnie na pieńku. Więc brudną robotę mieli wykonać oni? Nie zamierzał narzekać. Usłyszał klaśnięcie i zobaczył obrót herbacianej prima baleriny. Może od tej pory powinien ją tak nazywać? Nie sądziła chyba jednak, że jej praca się skończyła?
Jego uwagę zwrócił Alexander, który rysował na ziemi jakiś krąg. Niespecjalnie dbając o dyskrecję podszedł nieco bliżej niego i przyglądał się jego pracy. Lubił cały ten proces rysowania znaków, a następnie błysk przepływającej magii. Dlatego też tak bardzo nie mógł się doczekać lekcji alchemii, na których będzie mógł w końcu nauczyć się więcej niż tylko paru podstawowych sztuczek. W końcu mógł wyczytać mnóstwo teorii z książek, ale praktyka nadal pozostawiała wiele do życzenia. Odwrócił się nagle przez słowa i ruszył w kierunku sprzętu, złapał jeden ze złożonych namiotów i rzucił go Asaki.
- Rozstaw go z Kamirą. My się zajmiemy resztą.
Następnie wziął pozostały sprzęt i stanął niedaleko Alexandra w odpowiedniej odległości, tak by namioty nie kolidowały ze sobą, po czym zaczął go rozstawiać.
avatar
Ranthir
Przewodniczący Samorządu
Zbiegły Eksperyment

Liczba postów : 100
Join date : 10/05/2012
Pochodzenie : Donghae.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Mistrz Gry on Sob Maj 19, 2012 10:57 pm


Siedział wygodnie na pieńku podążając wzrokiem za uczennicą, która posłusznie wykonywała jego rozkazy, a gdy klasnęła w dłonie i okręciła się dookoła swojej osi jeszcze przez chwilę zachowywał powagę, by ją pochwalić.
- Bardzo dobrze. Choć tak naprawdę wystarczyłoby, że po prostu tam podeszłaś i postałaś przez czas dłuższy niż dziesięć sekund.
Posłał jej rozbawiony uśmiech i sam klasnął w dłonie odchylając się do tyłu na pieńku. Szybko jednak spoważniał i przyjrzał się wszystkim po kolei. Zatrzymał na nieco dłuższą chwilę wzrok na Sinie, Asaki i Kamirze.
- Na co czekacie? Chwytajcie za namioty i do pracy!
Spojrzał też na drugą nauczycielkę i przywołał ją do siebie gestem zamierzając jej przedstawić jakiś podstawowy plan całej tej wycieczki. Nie był w końcu pewien, czy Dyrektor ją o wszystkim poinformował, dlatego też wolał się upewnić żeby uniknąć późniejszych nieprzyjemności związanych z jej ewentualną niewiedzą.
- Kiedy już uporacie się z namiotami pójdę po jakieś drewno i zajmiemy się integracją, na którą - co widzę po waszych oczach - wszyscy z utęsknieniem czekacie.
Postukał butem o ziemię i otworzył swoją książeczkę na odpowiedniej stronie. W oczekiwaniu na drobne zainteresowanie sprawą ze strony nauczycielki może sobie nieco poczytać, prawda? Choć jeśli miał być szczery sam ze sobą to wolałby sobie nieco pograć w stare, dobre karty.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Liczba postów : 7
Join date : 10/05/2012

Zobacz profil autora http://reevesschool.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Asaki on Nie Maj 20, 2012 8:38 am

Prima Balerina, kurde. Do tego ponura i z herbatą. Jeżeli ktoś miałby tu być cholernie wredny i w ogóle to mógłby powiedzieć, że przydałoby się taki film zrobić. "Heej, Ponura Pani Prima Balerino! Występuj i w ogóle!"
Sama spojrzała się na nauczyciela, który stwierdził, że po prostu wystarczyło tam postać z dziesięć sekund i juz, kropka, namioty by były na miejscu... Wait what?
Powiedzmy, że po prostu jakoś tam prychnęła pod nosem, przymykając oko. Potem spojrzała się na Przewodniczącego. W tej chwili marzyła o umiejętności czytania w myślach, bo gdyby tak mogła sobie wbić do jego głowy, może wyłapałaby jakiś komentarz odnośnie klaskania i obrotu Ponurej Herbatki. No cóż, nie można narzekać, a i tak raczej nikt się jej nie będzie czepiać.
Potem spojrzała się na kolejną osobę, która tam coś rysowała/tworzyła/i w ogóle, cuda niewidy, można powiedzieć. Energię też się jakoś dało zauważyć... Huh. Ciekawe, na jakim on był "kierunku".
Zanim zauważyła, musiała zająć się łapaniem lecącego w jej kierunku sprzętu, a na słowa Ranthira, no, po raz pierwszy zamiast odpowiadać lub prychać, zaczęła się rozglądać. Chyba wiadomo z jakiego powodu, nie? Nie zna tej całej Kamiry, choć imię wydaje się do skojarzenia.
-Gdziekolwiek ona jest, kimkolwiek ona jest. - powiedziała pod nosem, po czym dodała już na porządnie na głos - Yhym, yhym. Kamiro, gdziekolwiek jesteś, chodź.
Zrobiła jeszcze kilka kroków w bok, bo przecież na drzewie nie rozbije namiotu, nie sądzicie? Zrobiła 5 małych kroków, po czym zajęła się rozstawianiem, czekając przy okazji na drugą osobę.

_________________
Jakie postacie planuję wykorzystywać do avków?

Erika Furudo... Frederica Bernkastel... No, być może kiedyś użyję Chrome Dokuro.
Nie tykać, proszę.


Mowa ll Myśli
avatar
Asaki
Zastępca Przewodniczącego
Ponura Pani Herbaty

Liczba postów : 17
Join date : 11/05/2012
Age : 18
Pochodzenie : Niby Donghae.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Sin on Nie Maj 20, 2012 9:04 am

No, to było interesujące. Jednak te obroty i klaśnięcia na coś się zdały, bo faktycznie ten cały sprzęt się pojawił. Hm... Tylko po co ma rozstawiać namiot, skoro i tak spać nie będzie i takowy zrobi mu głównie za ozdobę? Ciężko powiedzieć.
Wracając jednak do konkretów, Sin za bardzo zajął się obserwacją otoczenia i otaczających go ludzi, a na moment skupił uwagę na jednym z chłopaków. Magia... Coś z teorii wie, sam za pomocą magii łączy się z istotą wewnątrz siebie, ale z samej magii wiele nie zrobi. Nawet wysoki się tym zainteresował, nic dziwnego. W końcu, ten chłopak coś próbował wyczarować i zapewne mu się udało. Nieco zmrużył oczy gdy przepływała energia. Ech, nie ma to jak oczy wyczulone na światło. No nic.
Z tego całego zainteresowania zamyślił się zbytnio i dopiero rozkaz nauczyciela go z tego wybudził. No ale po co rozkładać namiot, jak i tak w nim spać nie będzie? No właśnie. Mniejsza z tym, bez słowa zgarną jeden z zestawów i sam zajął się rozkładaniem namiotu, bo jak widać reszta się już jakoś połączyła w pary czy coś. Może i szło mu trochę powoli bo nie miał ku temu żadnego wsparcia, ale co tam. Oni już się zajęli sobą, a ten namiot który on rozkłada i tak i tak zrobi za ozdobę.
W między czasie rozkładania namiotów usłyszał kolejne słowa nauczyciela. Pójdzie po drewno? A to ciekawe. Sam pójdzie po drewno do lasu, w tango z potworkami. Albo jest tak głupi, albo tak silny. Stawiam na to pierwsze, ewentualnie to jakiś podstęp. W sumie, trzecia opcja najlepiej pasuje z tego wszystkiego.
Rozkładanie namiotu samemu nie jest takie łatwe, ale Sin bez zbytnich trudności daje radę. Trochę wolniej mu z tym idzie, ale to nic. Jego namiot zbytnio nie odstawał od reszty, ale też nie kolidował z żadnym. Nie starał się zbytnio, ale nie wychodził mu tak źle, tylko te rękawy i rękawiczka na rękawicy przeszkadzała. Koniec końców po kilku chwilach rozstawiania namiotu ściągną rękawiczkę z prawej dłoni wkładając ją do kieszeni, ukazując fragment złotawej stali na ręce. Nie sądził iż pójdzie mu to płazem i nikt nie zauważy... Chociaż, kto to wie. Może przy odrobinie szczęścia tak się stanie i nikt tego nie zauważy, tak jak dotąd nie dostrzegli koloru oczu. Po tym zajął się z powrotem rozstawianiem swojego namiotu i szło mu z tym o wiele lepiej bez tej rękawiczki. W pewnej chwili w jego głowie rozległ się głos, który zupełnie wytrącił go z równowagi i sprawił że to co miał w dłoniach pięknie poszybowało w dół z trzaskiem, czym kolwiek by nie było.
Tęskniłeś za mną?
Głos ten był przepełniony sympatią, ale też pewną dozą ironicznego rozbawienia. Sin prychną coś pod nosem, po czym nieco subtelnie się uśmiechną.
Za tobą? Jak za moskitami w dżungli.
Odpowiedział mu szczerze, choć ta cała rozmówka trwała w myślach, po czym pozbierał z powrotem to co miał w dłoniach i zabrał się ponownie do pracy. No... Namiocik rośnie w oczach.
avatar
Sin
Uczeń
Zbiegły Eksperyment

Liczba postów : 34
Join date : 11/05/2012
Pochodzenie : Donghae

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Ranthir on Nie Maj 20, 2012 10:25 am

Więc jednak nauczyciel sobie żartował. Nie zaśmiał się jednak, ani w żaden sposób nie pokazał po sobie rozbawienia, choćby z tego powodu że prawdopodobnie sam by go posłuchał, gdyby wydał mu podobny rozkaz. Teraz jednak zamierzał być o wiele ostrożniejszy we wszelkich kontaktach z nim. Nauczyciel zamierzał sam udać się do lasu, by nazbierać drewna? Chyba nie powinien się temu dziwić, tym bardziej że to właśnie jego wybrano na ich opiekuna. Z pewnością miał umiejętności i moce, o których oni w tym momencie mogli jedynie pomarzyć. Choć Ranthir miał cichą wątpliwość, by on sam w razie niebezpieczeństwa miał umrzeć w konfrontacji z pierwszą lepszą bestią. Na nawoływania Asaki podniósł wzrok znad sprzętu i spojrzał w jej kierunku. Zapomniał jej powiedzieć jak wygląda Kamira, punkt dla niego. Czasem zapomina o podobnych szczegółach, które były dość istotne. Niemniej całkiem nieźle sobie poradziła, mógł się chyba spodziewać że nie stanie jak zagubione dziecko i nie będzie się rozglądać z miną zbitego pieska. Może i lubił ją irytować, ale z pewnością nie miał jej za głupią osobę. Mimo wszystko wskazał ręką na odpowiednią dziewczynę.
- To jest Kamira, ta czarnowłosa.
Powiedział stopniowo kończąc rozkładanie namiotu. Nawet jeśli Ranthir nigdy nie miał już spać to warto było przynajmniej zachowywać pozory. Ktoś, kto nawet nie rozstawia namiotu i całą noc bez najmniejszego cienia zmęczenia siedzi czekając na nadejście świtu byłby raczej więcej niż podejrzany. Choć miał cichą nadzieję, że coś ciekawszego się wydarzy i nie będzie musiał przez przynajmniej sześć, siedem godzin leżeć w bezruchu oddychając równomiernie, by zapewnić innych że śpi. Była to czynność tak nudna, że znienawidził przez nią większości wycieczek podczas których zmuszony był do spędzania nocy w towarzystwie innych osób. Rzadko kiedy zabierali ich w miejsca, gdzie każdy miał oddzielny pokój. Gdy chłopak uwinął się ze swoją pracą podniósł wzrok na innych obserwując ich przez krótką chwilę. W końcu wstał i podszedł do Sina, któremu chwilę wcześniej wypadło coś z rąk. Stanął po drugiej stronie i zaczął mu pomagać w rozstawianiu zerkając po jakiś czas na innych. Nie odezwał się co prawda przy tym ani słowem, ale przynajmniej miał dobre chęci. Przymknął jedno oko oceniając efekty i spojrzał na Sina. Prawdopodobnie gdyby został tam gdzie wcześniej nie zwróciłby większej uwagi na jego rękę. Teraz jednak, kiedy podszedł nieco bliżej dosłownie zawiesił się na kilka sekund wpatrując się w nią. Na jego twarzy nie pojawiło się jednak zdziwienie, zachwyt, czy też zniesmaczenie. Właściwie to widział już paru ludzi, którzy łączyli swoje ciało z protezami. Nawet 60 lat temu w Japonii powstawały już zbroje, które pozwalały lekarzom w szpitalach na uniesienie chorego ważącego nawet 200 kilogramów (czego użytkownik Ranthira dowiedział się na ostatniej wycieczce po Ambasadzie Japonii). W obecnych czasach niektórzy z Seoulu również wszczepiali sobie różne chipy i przeszczepiali kończyny, choć nadal nie mógł się jakoś do tego przyzwyczaić i zwracał na nie uwagę. Tym bardziej, że jego rękawica z jakiegoś powodu wydawała się... inna? A może chodziło o jej złotawy odcień? W końcu podniósł wzrok na twarz Sina.
- Robota Seoulczyków?
Zapytał bez cienia zmieszania, choć prawdopodobnie przez większość byłoby to uznane za nieco bezczelne. I nawet jeśli Ranthir nie okazywał zainteresowania niczym przez dłuższy czas to teraz dalej pracując przy namiotach nie skupiał się wyłącznie na nich, ale też na swoim tymczasowym towarzyszu.


Ostatnio zmieniony przez Ranthir dnia Nie Maj 20, 2012 7:29 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Ranthir
Przewodniczący Samorządu
Zbiegły Eksperyment

Liczba postów : 100
Join date : 10/05/2012
Pochodzenie : Donghae.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Kamira on Nie Maj 20, 2012 11:28 am

Obserwowała z zainteresowaniem co robił Alexander i zastanawiała się co tak właściwie udało mu się zrobić dzięki temu zaklęciu. Potem przesunęła jakby leniwym wzorkiem po obozie, obserwując dokładnie okolicę, aż w końcu usłyszała że ktoś używa jej imienia. Obróciła niezauważalnie głowę, by móc sprawdzić o co chodzi i powoli zaczęła się podnosić, wiedząc że została przydzielona do pary z Asaki, przez Pana "Zastępca nauczyciela. uśmiechnęła się pod nosem widząc irytację dziewczyny i jej poszukiwania czarnowłosej. Uśmiech powiększył się kiedy Ranthir wytłumaczył jej kim jest Kamira. Kiedy jego ręka wskazała Kam, ta bez najmniejszego zmieszania wystawiła mu język. - Nie pokazuj palcem, bo ci savik odgryzie. - Prychnęła i ruszyła w stronę Asaki. Czyżby byli na tyle niespostrzegawczy i umknął im fakt, że jest tu prócz Asaki i nauczycielki jedyną dziewczyną? Bo chyba Ranth by nie kazał nauczycielce rozstawiać namiotu. Nieee ważne. Zabrała się do pomocy z namiotem i dosyć sprawnie im chyba poszło bo w przeciągu 10 minut w miejscu pustej polany stał całkiem znośny, ładny namiot. Kątem oka obserwowała chłopaka który sam majstrował przy swoim namiocie. Zamierzała mu pomóc, ale widząc że wybrał się tam Ranthir tylko się uśmiechnęła i wróciła wzrokiem do Asaki. Okrążyła namiot i stanęła obok Asaki z uśmiechem wyciągając rękę. - Kamira. - Ot tak po prostu.

_________________
Like a Star @ heaven - Odznaka od Ranthira
avatar
Kamira
Członek Samorządu
Skarbnik

Liczba postów : 86
Join date : 10/05/2012
Pochodzenie : Jeju

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Anai on Nie Maj 20, 2012 3:16 pm

Cóż panna Anaisse obserwowała wszystko z boku wszystko i z każdą chwilą miała coraz większą ochotę przywalić swemu "koledze" po fachu. Zachowywał się conajmniej karygodnie... przepraszam czy to wycieczka dla rozwydrzonych przedszkolaków czy opiekunowie są dorosłymi i wykształconymi opiekunami? Cóż, ten jegomość zdecydowanie kwalifikował się do pierwszej z tych grup. Nikt nie płacił jej za słuchanie jego wyssanych z palca opinii o świecie. Przez długi czas nie reagowała na jego zachowanie by nie "zabić" go swym komentarzem. Zajmowała się po prostu rozkładaniem namiotu i przygotowywaniem sobie miejsca na noc. Nikt jej w tym nie wyręczy a nie miała zamiaru spać na gołej ziemi. Kiedy wszystko było gotowe rozejrzała się wokół i znów usłyszała inteligentną wypowiedź "kolegi". Nawet jej cierpliwość ma swe granice. Ruszyła wolno w stronę nauczyciela i odezwała się cichym, przepełnionym sarkazmem, zimnym tonem głosu:
-Jestem zaintrygowana pańskimi metodami wychowawczymi. Mniemam iż spędził pan choć jedną noc pod gołym niebem i wie pan coś o tym. Prawda? A może się mylę? Ma pan zamiar integrować się z uczniami czy pobliską zwierzyną? Jestem zaintrygowana którą opcję pan wybierze. Mogę w czymś panu pomóc? - posłała mu zimny, ironiczny uśmiech czekając na jego odpowiedź. Nie spodziewała się niczego szczególnego. Wspinała się wprost na wyżyny swej kurtuazji by nie "pojechać" nauczycielu bardziej po ambicji. No ale na to będzie miała czas kiedy nie będzie tulu świadków.

_________________
Specyfiki panny Anaisse... zestaw który obecnie ma przy sobie:
1. Raku - lizak na uspokojenie z melisy, cytryny i czegoś jeszcze
2. Douka - maść ziołowa przeciw bólowa działająca odkażająco na małe rany
3. Asilum - specyfik ziołowy na astmę panny A
4. Morfeusz - ziołowy specyfik na sen... co aby młodzież nie szarżowała
5. Nigate - ziółka powodujące osłabienie i lekki ból głowy
avatar
Anai
Nauczyciel Zielarstwa

Liczba postów : 8
Join date : 13/05/2012
Pochodzenie : puszcza Jeju... być może Donghae?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Vayne on Nie Maj 20, 2012 3:40 pm

No nie do końca jedynymi dziewczynami, jak pomyślała Kamira. Jak się szczęśliwie okazało Vayne też brała udział w wycieczce. Ledwo się zaczęła a ludzie już o niej zapomnieli! Zepchnięta na margines społeczny i w ogóle udawana rozpacz. Być może to dlatego że za bardzo zwracała uwagę na drogę, chociaż wcale nie musiała się do tego przykładać by ją zapamiętać, w pełni polegała na swojej orientacji w terenie. Pewnie na zaś doszukiwała się innych dróg powrotnych. Często to się zdarza jednak później w różnych okolicznościach można się popisać.. Wyłączyła się na całą drogę, wróciła na ziemię dopiero jak zauważyła że coś jest nie tak i inni przystanęli. Ah, więc byli na miejscu.. Coś długo im to nie zajęło. Obserwowała bez udziału do momentu rozstawiania namiotów. Żeby nie było że nic nie robi, podeszła do Alexandra w trakcie tego całego rytuału czy jakkolwiek to można nazwać, obserwowała z lekkim zaciekawieniem nie dając po sobie tego poznać. Każdy coś tutaj potrafił i dążył do różnych kierunków już posiadając jakieś zdolności. Wszyscy są tego świadomi że tylko w Reevesie mogą szlifować swoje umiejętności. Oczywiście za jakąś cenę. Ktoś kto nie potrafi uporać się z bestiami jest bezużyteczny. Wybierając się do centrum tego syfu że niby wycieczka, integracja.. tylko bez ukrytych celów mi tu. Vayne zamyśliła się. Tu mają spędzić, a raczej przetrwać ten czas. Mimo wszystko stwierdziła że to rzeczywiście dobre i przestronne miejsce do takich rzeczy. Ukucnęła zajmując się robotą i pomagając Alexowi z namiotem bez większych trudności że nawet swój wzrok skupiła na nauczycielu zamiast na sprzęcie. Ściemniało się a on chciał iść po drewno? Albo z nim coś nie tak, albo.. w sumie skoro powierzono mu uczniów pod swoją opiekę i to on zarządzał wycieczką.. Przyjrzała się również nauczycielce. Poznając kadrę nauczycielską spokojnie można stwierdzić że nikomu z nich nie zaufa. Szczególnie z ich podejściem, podobnym do tego uczniowskiego. Wszyscy byli trochę obojętnie nastawieni ale mimo wszystko postanowili się na to wybrać. Po skończeniu dziewczyna wstała, rozprostowując nogi z ulgą po męczącej pozycji. Cztery namioty... Prawdopodobnie jeden miał zająć nauczyciel, jakimś dziwnym przeczuciem po tym żarcie z jego strony którą ofiarą padła Asaki była o tym święcie przekonana że odwalili za niego tą czynność gdy spostrzegła że nawet nauczycielka rozkłada sobie oddzielny. A więc dwa namioty pozostały. Jej uwagę zwróciły czyjeś słowa, była przekonana że słyszała coś o Seoulczykach z ust Ranthira. Ciekawa była o co się rozchodzi, może ktoś właśnie ich obrażał więc mimowolnie odnalazła wzrokiem właściciela męskiego głosu czyli nieopodal stojącego Przewodniczącego, którego trudno znaleźć nie było i obok niego też wyrośniętego chłopaka (to się dobrali, wielkoludy jedne), którego jeszcze nie znała. Nie gapiła się ale zauważyła pewien szczegół na którego nie zwróciła większej uwagi może dlatego że sama miała coś na plecach i dziwne z tym uczucia jej towarzyszyły. Dość charakterystyczne były też jego czerwone tęczówki. Prawdziwe czy soczewki? Właśnie! Jeśli chodzi o soczewki.. chyba nie założyła swoich i właśnie przyglądała się im swoimi jasnymi, fiołkowymi oczami. Jeśli jego aktualny kolor był prawdziwy to może rzec, że nie tylko ona ma widowiskową barwę tęczówek. Mimo wszystko dziewczyna skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i zwróciła się do Ranthira z charakterystycznym uśmieszkiem. - Czyżbyś oczerniał nas za jakieś paskudztwo? - Sin nie miał pewnie z tym przyjemnych wspomnień a Vayne właśnie określiła to w ten sposób. Przeważnie to Seoulowi przypisuje się takie rzeczy, ale tak czy inaczej uśmiechnęła się do nich obu by pokazać że nic do Sina i tego co udawała że nie widziała nie ma i że ich zostawi by nie przeszkadzać im w dalszej konwersacji i wywnioskowała że skoro już tam są to tamten namiot będzie do nich przynależeć. Raejin obróciła się na pięcie i ruszyła w stronę stojących dziewczyn przy namiocie, którego czy tego chcą czy nie będą musiały z nią dzielić. Oznajmiła swoje przybycie wyszczerzem ukazującym komplet białych ząbków i dźgnęła Kamirę palcem w ramię. Zorientowawszy się że właśnie przedstawia się jakiejś dziewczynie, sama postanowiła również się przedstawić czekając na swoją kolej.

_________________
    Can't you see I'm easily bothered by persistance?
    One step from lashing out at you.
    You want in to get under my skin and call yourself a friend.
    I've got more friends like you, what do I do?

    Is there no standard anymore?
    What it takes, who I am, where I've been, belong.
    You can't be something you're not.
    Be yourself, by yourself, stay away from me.
    A lesson learned in life, known from the dawn of time.

Oh, really?

#1 Fakt co do Vayne: Chowa swój prawdziwy niebieskawy/fiołkowy kolor oczu pod ciemnobrązowymi soczewkami. #

You better give me that candy, now.

Korzystam z: "Akazawa Izumi"; "Makise Kurisu" łapki precz.
avatar
Vayne
Członek Samorządu
Pomocnik Bibliotekarza

Liczba postów : 30
Join date : 11/05/2012
Pochodzenie : Seoul

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Cantarella on Nie Maj 20, 2012 4:54 pm

Wszyscy ruszyli z Dziedzińca podążając za nauczycielem, a Cantarella... została. Daleko w tyle, schowała się za drzewem i swoim milczącym towarzyszem, który najwyraźniej postanowił zrezygnować z wycieczki. Przez chwilę sama stała rozdzierana sprzecznymi uczuciami, aż w końcu spojrzała na niego po raz ostatni i ruszyła do przodu z zamiarem dogonienia wycieczki. Jednak wbrew pozorom zamiast od razu ruszyć sprintem, ta dosłownie zaczęła się czaić. Już jakiś czas wcześniej zniknęli jej z oczu, a zmysły Cantarelli wyostrzyły się tak jak zawsze, gdy zostawała sama w podobnym miejscu wystawiona na atak pierwszej lepszej bestii. W pewnym momencie cichy szum drzewa oderwał jej uwagę od wcześniejszego zajęcia, a dziewczyna zgodnie ze swoimi potrzebami pokonała dzielącą ją i dąb odległość, by objąć jego pień delikatnie.
- Nic się nie dzieje, nie płacz.
Pogłaskała jego korę i zamknęła oczy roztaczając wokół siebie aurę spokoju, zupełnie jakby chciała w ten sposób pocieszyć płaczące drzewo.
Jest niespokojne. Nie powinnaś oddzielać się od grupy Cantarello.
Przyzwyczaiła się już do głosu swojego sumienia. W przeciwieństwie do powszechnej opinii, że schizofrenicy są niebezpieczni dla otoczenia i 'opętani przez demona', jej wnętrze było wyjątkowo spokojne. Nigdy jeszcze nie słyszała, by było wzburzone, a jego głos zawsze był ciepły i pełen dobroduszności. Wszelkie złe demony przejmujące nad nimi kontrolę, namawiające do zabójstw i innych dziwnych rzeczy pozostawiała innym. Być może wynikało to z ich charakteru, czy czegoś podobnego kto to wie?
- Już idziemy...
Pogłaskała drzewo jeszcze parę razy i ponownie się odwróciła patrząc w stronę, w której zniknęła wycieczka. Wyciągnęła z podręcznej torby swój cienki, ciemnozielony płaszcz i założyła go na siebie zakrywając twarz w większości z pomocą kaptura. Środek ostrożności, który postanowiła podjąć z racji miejsca, w którym się obecnie znajdowała. Tym bardziej, że dookoła niej nie było nikogo więcej, nie powinna aż tak się zamyślać i zostawiać grupy.
Patrz na ślady, tak jak zawsze. Tropienie ludzi jest podobne do tropienia zwierząt, tylko o wiele łatwiejsze.
- Tak wiem, po prostu będę robić to czego mnie nauczył brat.
Powiedziała cicho i pochyliła się nieznacznie do przodu idąc po śladach grupy. Całe szczęście żadne z nich nie pofatygowało się zatrzeć swoje ślady. Dziewczyna natomiast podeszła do jednego krzaka i poszukała trochę w końcu znajdując starą gałązkę, która odpadła już zapewne jakiś czas wcześniej. Uniosła ją wyżej składając na niej ręce jak do modlitwy i przytknęła do czoła.
- Tyś, która zstąpiła i zasiała ziarna zieleni na martwej, zbroczonej krwią ziemi. Niech błogosławione ci będzie to co ofiarujesz swoim dzieciom, nie wyrwane ci z rąk gwałtownie, lecz zabrane zgodnie z wolą natury. Na jego miejscu niech wyrośnie nowy, silniejszy korzeń będący świadectwem twej potęgi i odradzania się tego, co czyste i niezbrukane ludzką nienawiścią.
Wykonała jakiś dziwny znak rękami nie wypuszczając z nich gałązki i skłoniła się raz jeszcze przed krzakiem, by chwilę później wstać i ruszyć dalej zacierając za sobą ślady z pomocą daru od Matki Natury.
Coraz lepiej ci to idzie.
- Zacieranie śladów, czy pieśni do Matki Natury?
Zażartowała sobie, a jej wnętrze odpowiedziało jej śmiechem, który rozbrzmiał jednak tylko w jej głowie. Następnie widząc, że daje sobie radę wycofało się pozostawiając ją samą sobie. Gdy w końcu udało jej się dotrzeć na miejsce schowała się za jednym z drzew obserwując obóz. Wyglądało na to, że wszyscy zdążyli już się jako tako zaaklimatyzować, a nawet rozstawili namioty. Jej i tak obojętna jak dotąd mina sposępniała, gdyż dziewczyna najzwyczajniej w świecie poczuła się bezużyteczna. Mimo to ostrożnie wyszła ze swojej kryjówki i stanęła mniej więcej po środku pola rozglądając się dookoła kompletnie nie mając pojęcia co też powinna ze sobą zrobić. Przez chwilę bawiła się gałązką w swoich dłoniach, po czym odłożyła ją delikatnie na ziemię i nie wstając wypowiedziała parę słów wykonując ten sam znak co wcześniejszej modlitwie, jednak tym razem zrobiła to o wiele ciszej. Tak, by nie zwrócić na siebie zbędnej uwagi. Wstała i przestąpiła z nogi na nogę nie wiedząc gdzie i na czym zatrzymać wzrok. Ponadto była przekonana, że zaraz nauczyciel udzieli jej nagany z powodu jej spóźnienia i tego jak bezużyteczna okazała się do tej pory.

_________________


Mowa || Myśli || Dziwny Głos

There’s no more, no more justice
The world surrenders to money
In the shadows of the powerful,
The weak are dying.

Galeria: 1.
avatar
Cantarella
Uczennica

Liczba postów : 11
Join date : 12/05/2012
Pochodzenie : Samotny Wędrowiec (Jeju).

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Alexander Fritz on Nie Maj 20, 2012 5:22 pm

-Dzięki...-Uśmiechnął się do Vayne, gdy skończyli rozstawiać namiot. Trzeba przyznać, że ta czynność nie była jego mocną stroną, szczególnie, że nie biwakował zbyt często. Uniknął w ten sposób ewentualnemu zbłaźnieniu się.
-Alexander Fritz-Przedstawił się dziewczynie, podając rękę. Dopiero teraz dojrzał jej ciekawy kolor oczu...
Teraz, gdy o tym pomyślał, z niektórymi osobami na tym biwaku było coś nie tak...na przykład oczy tamtego chłopaka były czerwone. Czyżby kolejne skutki uboczne po promieniowaniu, które tyle lat było silne na tym świecie? Być może...
-Podobało się?-spytał beztrosko, mając na myśli swoje małe zaklęcie. Przyciągnęło więcej uwagi, niż się spodziewał. Zakładał, że to nic takiego...
Słysząc komentarz swojej towarzyszki, wywnioskował, że jest z Seulu...dobrze wiedzieć...
Stanął obok niej, obserwując co stanie się dalej. Między nią, a Ranthirem
avatar
Alexander Fritz
Uczeń

Liczba postów : 9
Join date : 14/05/2012
Age : 25
Pochodzenie : Donghae

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Maj 20, 2012 6:18 pm


Kątem oka obserwował czy wszyscy zabrali się do roboty, potem przewrócił jeszcze parę stron swojej książki, a widząc, że na razie nauczycielka zajęta jest swoimi sprawami westchnął. W końcu po przeczytaniu paru stron, wstał i przeciągnął się leniwie. Namioty stały już prawie gotowe, a dziewczyny które doszły powinny same się dowiedzieć co się wydarzyło, w końcu integracja przede wszystkim prawda? Jedna już nawet zaczęła rozkładać namiot, druga wyglądała na to że ma problemy z znalezieniem zajęcia. Uśmiechnął się lekko do niej i wskazał jej podbródkiem Kamirę i Asaki które stały nie opodal. Dobra, teraz czas na jego wkład do biznesu.
- Poradzicie sobie co? Przygotujcie jeszcze miejsce na ognisko i już możecie siadać, zaraz przyjdę z tymi badylami. Wolę żebyście wy ze mną nie szli bo tylko hałasu narobicie. - Uśmiechnął się jakże miło, tak na prawdę chcąc po prostu ograniczyć niebezpieczeństwo do minimum. Kiedy podeszła do niego w końcu nauczycielka, Kim unosił z każdym jej słowem coraz wyżej brwi, a kiedy zamilkła pokręcił głową kompletnie zdziwiony, odwrócił się i po paru sekundach zniknął w leśnej gęstwinie.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Liczba postów : 7
Join date : 10/05/2012

Zobacz profil autora http://reevesschool.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Sin on Nie Maj 20, 2012 6:44 pm

Robota szła trochę mozolnie, ale nie wadziło mu to. Hej, trochę optymizmu. Przynajmniej radzi sobie sam, co nie u każdego jest wykonalne. No ale hm... 76 lat życia uczy i to sporo, ale o tym cichosza. Nie zwracał uwagi na wszechobecne dyskusje czy hałasy, zajęty będąc rozkładaniem swojego namiotu.
To co go oderwało od tego zajęcia, było podejście jednego z chłopaków i bezsłowna pomoc. Taki obrót sytuacji cieszył Sina, przynajmniej nie musiał na siłę wymyślać czegoś czy przedstawiać się. Przyjdzie czas, zrobi to. Nie przyjdzie, nie zrobi. Z pomocą wysokiego namiot budowało się szybciej i w parę chwil był gotowy. Sin lekko się odsuną by podziwiać efekt i kątem oka zauważył że niebieskowłosy jest całkiem blisko, nie zwrócił jednak na to szczególnie dużej uwagi. Hm... Co by tu robić przez te godziny które mają być przeznaczone na sen? Oj... Siedem, osiem godzin ciągłego bezruchu i równomiernego oddychania... Chyba zwariuje tu. Albo może i nie. Sin starał się doszukać swoim wzrokiem jakichś nieprawidłowości w budowie namiotu ale wyszedł na tyle solidnie że nie trzeba było wprowadzać poprawek. Wplótł dłoń pod grzywkę i zaciągną ją w tył, po czym jego uwagę zwróciły słowa niebieskowłosego. Seoulczycy? A no, to oni zajmowali się nowoczesnymi technologiami, a jego rękawica na takową wyglądała. A przynajmniej na sztuczną. Ech, czyli nie umknęła wzrokowi uważnego przewodniczącego. Zwrócił wzrok na twarz chłopaka i przez chwilę wpatrywał się w niego swoimi czerwonymi oczyma, po czym wzruszył nieznacznie barkami.
- Można tak to określić.
Stwierdził krótko obojętnym tonem, w końcu od początku wycieczki odzywając się. Wow, święto, Sin się odezwał i w końcu można było usłyszeć jego głos. Zaraz po tym jednak znów usłyszał czyiś głos który nie był bezpośrednio skierowany do niego, ale pozostawiał mu furtkę do odpowiedzi. Spojrzał na dziewczynę i dostrzegł, że ona również ma specyficzny kolor oczu. Uśmiechną się subtelnie na ten widok.
- Stosunkowo ładne i przydatne "paskudztwo".
Ostatnie słowo zakcentował specyficznie, przez co zabrzmiało to raczej jako dowcip, niż rzeczywista obelga w kierunku tej rękawicy. Cóż, nie wspominam o tym że to nie jest rękawica od Seoulczyków tylko przez nich nieznacznie ulepszona, materiał główny pozostał niezmieniony od ponad pięćdziesięciu lat, ale o tym cichosza.
Jego wzrok powiódł ku nauczycielom, którzy najwidoczniej mieli jakąś kłótnię w zarządzie. Słowa nauczycielki były na tyle ciekawe, że kącik ust Sina powędrował lekko do góry, ale po chwili opadł, gdy dostrzegł że nauczyciel znika w gęstwinie w poszukiwaniu drzewa. Pokręcił nieznacznie głową z westchnieniem dezaprobaty, zaplatając ręce na klatce piersiowej i wpatrując się w gęstwinę, w której znikną mężczyzna.
- Mam wrażenie że widzimy go po raz ostatni.
Mrukną nieco wyraźnie, ale bardziej do siebie stosunkowo zamyślonym tonem, po czym jego wzrok zaczął obserwować resztę krzątających się osobników i osobniczek. Dostrzegł nową, ale jakoś go to nie ruszyło. Tia, hałasu narobią. Pewnie trzy czwarte tutejszych osób lepiej skrada się od tego nauczyciela, ale tego typu rozważania pozostawmy na kiedy indziej.
avatar
Sin
Uczeń
Zbiegły Eksperyment

Liczba postów : 34
Join date : 11/05/2012
Pochodzenie : Donghae

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Ranthir on Nie Maj 20, 2012 7:38 pm

Zwrócił się w stronę niejakiej kłótni, a nieco specyficzny wywód nauczycielki zdziwił go niemniej niż samego mężczyznę. Może dlatego, że w pewnym sensie go nie zrozumiał? Chyba, że kobieta uznała rozkazy swojego współpracownika za niewolnicze wykorzystywanie jakże niewinnych uczniów, ale pod tym względem raczej nie miał wobec niego większych zażaleń. Jednakże jak to mawiają 'punkt widzenia zależy od punktu siedzenia'. Widząc, że nauczyciel znika w zaroślach ponownie skupił swoją uwagę na Sinie, choć tym razem nie powędrował już wzrokiem do jego rękawicy. Jego słowa nie były zbyt dokładne, ale nie uczepił się ich. Zamiast tego został oskarżony przez Vayne o oczernianie Seoulczyków i ich tworów. Obrócił się nieznacznie w jej kierunku, lecz nie odpowiedział jej w żaden sposób po prostu się na nią patrząc. Nigdy nie żywił żadnych negatywnych uczuć ani wobec mieszkańców rozwiniętego technologicznie miasta, ani wobec mieszkających z dzikimi zwierzętami ludzi Jeju. Mieszkał zarówno na jednej, jak i na drugiej wyspie, niemniej mógł obiektywnie stwierdzić, że to właśnie na Donghae jest najspokojniej. Dlatego też ostatecznie osiedlił się właśnie tutaj i jak na razie w żadnym stopniu nie żałował swojej decyzji.
Wyrwał się z tego gwałtownego natłoku myśli powracając uwagą do swoich tymczasowych rozmówców i wyprostował się nieznacznie. Z pewnością rękawica Sina wyglądała na wytrzymałą, była więc pewnie całkiem niezłą bronią w walce z bestiami. Kiedy jednak ten wypowiedział się na temat nauczyciela i tego, że być może widzą go po raz ostatni trzeba było przyznać, że Ranthirem szarpnęło zdziwienie.
- Naprawdę o nim nie słyszałeś? Ten człowiek jest legendą Reevesa.
Powiedział i dla potwierdzenia swoich słów wyciągnął jedną z paru książek które zawsze nosił w swojej torbie. Ta była jednak wyjątkowo cienka, a na jej wierzchu widniał napis "Przewodnik po szkole Reeves". Otworzył ją na odpowiedniej stronie i podał Sinowi, by mógł sam zobaczyć widniejące w nim zdjęcie nauczyciela.
- Kim Il Jeong. Ten człowiek podobno sam przeprawił się przez samo Serce Puszczy, a nawet przeżył spotkanie z Ghyeonsang-ji. I to dwukrotnie.
Podkreślił ostatnie słowo i nawet jeśli jego głos z natury był raczej chłodny i wyprany z jakichkolwiek emocji to dało się w nim wyczuć pewien rodzaj szacunku wobec tego dowcipnego mężczyzny, którego poczucie humoru raczej nie dosięgnęło większości ze zgromadzonych. Niemniej nie należało nigdy ignorować dokonań innych tym bardziej, dlatego sam Ranthir, który za sobą miał już 76 przeżytych lat, podróże po wszystkich wyspach i bardzo rzadko darzył kiedykolwiek kogokolwiek prawdziwym szacunkiem to w tym wypadku potrafił zrobić wyjątek od swojej obojętności.
avatar
Ranthir
Przewodniczący Samorządu
Zbiegły Eksperyment

Liczba postów : 100
Join date : 10/05/2012
Pochodzenie : Donghae.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 ::  :: Zielona Strefa

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach