Ukryta Polana

 ::  :: Zielona Strefa

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Ukryta Polana

Pisanie by Kamira on Czw Maj 10, 2012 5:56 pm

First topic message reminder :


Miejsce znane głównie nauczycielom, oraz uczniom, którzy mieli okazję być tu już wcześniej. Jest to doskonale skryte miejsce parę kilometrów od obrzeży lasu. Nie bez powodu nazywa się je ukrytą polaną, gdyż bardzo ciężko odnaleźć się pomiędzy tysiącami z pozoru identycznych drzew, a co dopiero szukać konkretnego miejsca. Dlatego więc wszelkie wycieczki w teren prowadzone przez nauczycieli najczęściej kończą się właśnie tutaj, gdyż jest to jednocześnie idealne miejsce kempingowe. Noc pod gołym niebem dla innych brzmi jak spełnienie marzeń, dla innych jak prawdziwy koszmar, tym bardziej że owe wyprawy nigdy nie są bezowocne. Ukryta polana po zachodzie słońca staje się jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc ze względu na ciemną dróżkę prowadzącą stąd do samego serca lasu, które zamieszkują najgroźniejsze potwory. Ich mniejsi i nieco słabsi - choć nadal silni - pobratymcy często wysyłani na zwiady, a ogień który w przeszłości często odstraszał drapieżniki teraz działa na nie jak płachta na byka. Zwykle nie ważą się podejść na tyle blisko, by istniało ryzyko, że ktoś zmieni je w żywą pochodnie, ale tylko czekają aż ktoś nieostrożny odejdzie dwa, trzy metry od grupy, bądź przeturla się we śnie oddalając nieznacznie od grupy. Jeśli reakcja wartowników nie będzie wystarczająco szybka, od razu go dopadną i wciągną w ciemności składając go w ofierze większym bestiom. Do tej pory podobna sytuacja zdarzyła się tylko raz, lecz pomimo szybkiej reakcji nauczyciela i zażartej walki z potworami, owy głupi, nieostrożny uczeń przypłacił go poważnymi ranami. Niektórzy mówią, że nie mógł znieść widoku swojego ciała i uciekł ze szkoły, by od tamtej pory prowadzić w ciemnym lesie życie włóczęgi. Ale to tylko jedna ze starych opowieści opowiadanych przy ognisku...

Uwaga! Do Ukrytej Polany dostęp mają tylko Nauczyciele, oraz uczniowie którzy zostaną tu przez nich zabrani. Kiedy taki uczeń pozna to miejsce może przekazać tą wiedzę innemu uczniowi przyprowadzając go, ale zawsze pierwszą osobą, która zdradza drogę do polany jest Nauczyciel! Ponadto radzimy nie kręcić się tu w pojedynkę, tutejsze potwory są naprawdę niebezpieczne.
avatar
Kamira
Członek Samorządu
Skarbnik

Liczba postów : 86
Join date : 10/05/2012
Pochodzenie : Jeju

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Ukryta Polana

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Maj 20, 2012 6:18 pm


Kątem oka obserwował czy wszyscy zabrali się do roboty, potem przewrócił jeszcze parę stron swojej książki, a widząc, że na razie nauczycielka zajęta jest swoimi sprawami westchnął. W końcu po przeczytaniu paru stron, wstał i przeciągnął się leniwie. Namioty stały już prawie gotowe, a dziewczyny które doszły powinny same się dowiedzieć co się wydarzyło, w końcu integracja przede wszystkim prawda? Jedna już nawet zaczęła rozkładać namiot, druga wyglądała na to że ma problemy z znalezieniem zajęcia. Uśmiechnął się lekko do niej i wskazał jej podbródkiem Kamirę i Asaki które stały nie opodal. Dobra, teraz czas na jego wkład do biznesu.
- Poradzicie sobie co? Przygotujcie jeszcze miejsce na ognisko i już możecie siadać, zaraz przyjdę z tymi badylami. Wolę żebyście wy ze mną nie szli bo tylko hałasu narobicie. - Uśmiechnął się jakże miło, tak na prawdę chcąc po prostu ograniczyć niebezpieczeństwo do minimum. Kiedy podeszła do niego w końcu nauczycielka, Kim unosił z każdym jej słowem coraz wyżej brwi, a kiedy zamilkła pokręcił głową kompletnie zdziwiony, odwrócił się i po paru sekundach zniknął w leśnej gęstwinie.

Mistrz Gry
Admin

Liczba postów : 7
Join date : 10/05/2012

Zobacz profil autora http://reevesschool.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Sin on Nie Maj 20, 2012 6:44 pm

Robota szła trochę mozolnie, ale nie wadziło mu to. Hej, trochę optymizmu. Przynajmniej radzi sobie sam, co nie u każdego jest wykonalne. No ale hm... 76 lat życia uczy i to sporo, ale o tym cichosza. Nie zwracał uwagi na wszechobecne dyskusje czy hałasy, zajęty będąc rozkładaniem swojego namiotu.
To co go oderwało od tego zajęcia, było podejście jednego z chłopaków i bezsłowna pomoc. Taki obrót sytuacji cieszył Sina, przynajmniej nie musiał na siłę wymyślać czegoś czy przedstawiać się. Przyjdzie czas, zrobi to. Nie przyjdzie, nie zrobi. Z pomocą wysokiego namiot budowało się szybciej i w parę chwil był gotowy. Sin lekko się odsuną by podziwiać efekt i kątem oka zauważył że niebieskowłosy jest całkiem blisko, nie zwrócił jednak na to szczególnie dużej uwagi. Hm... Co by tu robić przez te godziny które mają być przeznaczone na sen? Oj... Siedem, osiem godzin ciągłego bezruchu i równomiernego oddychania... Chyba zwariuje tu. Albo może i nie. Sin starał się doszukać swoim wzrokiem jakichś nieprawidłowości w budowie namiotu ale wyszedł na tyle solidnie że nie trzeba było wprowadzać poprawek. Wplótł dłoń pod grzywkę i zaciągną ją w tył, po czym jego uwagę zwróciły słowa niebieskowłosego. Seoulczycy? A no, to oni zajmowali się nowoczesnymi technologiami, a jego rękawica na takową wyglądała. A przynajmniej na sztuczną. Ech, czyli nie umknęła wzrokowi uważnego przewodniczącego. Zwrócił wzrok na twarz chłopaka i przez chwilę wpatrywał się w niego swoimi czerwonymi oczyma, po czym wzruszył nieznacznie barkami.
- Można tak to określić.
Stwierdził krótko obojętnym tonem, w końcu od początku wycieczki odzywając się. Wow, święto, Sin się odezwał i w końcu można było usłyszeć jego głos. Zaraz po tym jednak znów usłyszał czyiś głos który nie był bezpośrednio skierowany do niego, ale pozostawiał mu furtkę do odpowiedzi. Spojrzał na dziewczynę i dostrzegł, że ona również ma specyficzny kolor oczu. Uśmiechną się subtelnie na ten widok.
- Stosunkowo ładne i przydatne "paskudztwo".
Ostatnie słowo zakcentował specyficznie, przez co zabrzmiało to raczej jako dowcip, niż rzeczywista obelga w kierunku tej rękawicy. Cóż, nie wspominam o tym że to nie jest rękawica od Seoulczyków tylko przez nich nieznacznie ulepszona, materiał główny pozostał niezmieniony od ponad pięćdziesięciu lat, ale o tym cichosza.
Jego wzrok powiódł ku nauczycielom, którzy najwidoczniej mieli jakąś kłótnię w zarządzie. Słowa nauczycielki były na tyle ciekawe, że kącik ust Sina powędrował lekko do góry, ale po chwili opadł, gdy dostrzegł że nauczyciel znika w gęstwinie w poszukiwaniu drzewa. Pokręcił nieznacznie głową z westchnieniem dezaprobaty, zaplatając ręce na klatce piersiowej i wpatrując się w gęstwinę, w której znikną mężczyzna.
- Mam wrażenie że widzimy go po raz ostatni.
Mrukną nieco wyraźnie, ale bardziej do siebie stosunkowo zamyślonym tonem, po czym jego wzrok zaczął obserwować resztę krzątających się osobników i osobniczek. Dostrzegł nową, ale jakoś go to nie ruszyło. Tia, hałasu narobią. Pewnie trzy czwarte tutejszych osób lepiej skrada się od tego nauczyciela, ale tego typu rozważania pozostawmy na kiedy indziej.

Sin
Uczeń
Zbiegły Eksperyment

Liczba postów : 34
Join date : 11/05/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Ranthir on Nie Maj 20, 2012 7:38 pm

Zwrócił się w stronę niejakiej kłótni, a nieco specyficzny wywód nauczycielki zdziwił go niemniej niż samego mężczyznę. Może dlatego, że w pewnym sensie go nie zrozumiał? Chyba, że kobieta uznała rozkazy swojego współpracownika za niewolnicze wykorzystywanie jakże niewinnych uczniów, ale pod tym względem raczej nie miał wobec niego większych zażaleń. Jednakże jak to mawiają 'punkt widzenia zależy od punktu siedzenia'. Widząc, że nauczyciel znika w zaroślach ponownie skupił swoją uwagę na Sinie, choć tym razem nie powędrował już wzrokiem do jego rękawicy. Jego słowa nie były zbyt dokładne, ale nie uczepił się ich. Zamiast tego został oskarżony przez Vayne o oczernianie Seoulczyków i ich tworów. Obrócił się nieznacznie w jej kierunku, lecz nie odpowiedział jej w żaden sposób po prostu się na nią patrząc. Nigdy nie żywił żadnych negatywnych uczuć ani wobec mieszkańców rozwiniętego technologicznie miasta, ani wobec mieszkających z dzikimi zwierzętami ludzi Jeju. Mieszkał zarówno na jednej, jak i na drugiej wyspie, niemniej mógł obiektywnie stwierdzić, że to właśnie na Donghae jest najspokojniej. Dlatego też ostatecznie osiedlił się właśnie tutaj i jak na razie w żadnym stopniu nie żałował swojej decyzji.
Wyrwał się z tego gwałtownego natłoku myśli powracając uwagą do swoich tymczasowych rozmówców i wyprostował się nieznacznie. Z pewnością rękawica Sina wyglądała na wytrzymałą, była więc pewnie całkiem niezłą bronią w walce z bestiami. Kiedy jednak ten wypowiedział się na temat nauczyciela i tego, że być może widzą go po raz ostatni trzeba było przyznać, że Ranthirem szarpnęło zdziwienie.
- Naprawdę o nim nie słyszałeś? Ten człowiek jest legendą Reevesa.
Powiedział i dla potwierdzenia swoich słów wyciągnął jedną z paru książek które zawsze nosił w swojej torbie. Ta była jednak wyjątkowo cienka, a na jej wierzchu widniał napis "Przewodnik po szkole Reeves". Otworzył ją na odpowiedniej stronie i podał Sinowi, by mógł sam zobaczyć widniejące w nim zdjęcie nauczyciela.
- Kim Il Jeong. Ten człowiek podobno sam przeprawił się przez samo Serce Puszczy, a nawet przeżył spotkanie z Ghyeonsang-ji. I to dwukrotnie.
Podkreślił ostatnie słowo i nawet jeśli jego głos z natury był raczej chłodny i wyprany z jakichkolwiek emocji to dało się w nim wyczuć pewien rodzaj szacunku wobec tego dowcipnego mężczyzny, którego poczucie humoru raczej nie dosięgnęło większości ze zgromadzonych. Niemniej nie należało nigdy ignorować dokonań innych tym bardziej, dlatego sam Ranthir, który za sobą miał już 76 przeżytych lat, podróże po wszystkich wyspach i bardzo rzadko darzył kiedykolwiek kogokolwiek prawdziwym szacunkiem to w tym wypadku potrafił zrobić wyjątek od swojej obojętności.

Ranthir
Przewodniczący Samorządu
Zbiegły Eksperyment

Liczba postów : 100
Join date : 10/05/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Anai on Pon Maj 21, 2012 7:09 am

Kobieta była oburzona zachowaniem nieznajomego nauczyciela. Impertynent po prostu ją zignorował i odszedł. Patrzyła przez chwilę na miejsce gdzie zniknął i przypomniało jej się czemu D nienawidził miastowych. Przez chwilę chciało jej się po prostu płakać, zapragnęła znów wędrować po świecie ze swym mistrzem i być jak najdalej od cywilizacji. Ileż by dała by znów mieć jakiś cel w życiu... co teraz miała? Ułudę życia, ukrywała się w szkole przed wszystkimi. Bała się nawet samej siebie, cóż to było za życie? Parodia życia, w którym na nic już nie ma sensu czekać i każdy kolejny dzień jest podobny do poprzedniego. A wystarczyło by po prostu pójść w puszczę i zostać tam bez broni całą noc. Kobieta wiedziała jak zwabić bestie a potem... potem był by tylko ból, który dałby szansę na ciszę i koniec bezsensownej egzystencji. Jakże to było kuszące, umrzeć tam gdzie żyła... w umyśle kobiety zaczął rodzić się plan, jednak jej rozmyślenia zostały najpierw przerwane przez jednego ucznia a potem fana bezczelnego nauczyciela. Wysłuchała obu i przez chwilę patrzyła na książkę jaką pokazał jej uczeń. Jej twarz nie wyrażała żadnych emocji. Pan D miałby już odpowiedni komentarz ale depresyjne nastawienie panny A sprawiło iż odpowiedziała pozbawionym emocji głosem:
-Niech mi pan wybaczy ale przez prawie dziewiętnaście lat żyłam w sercu puszczy i nigdy nie spotkałam się z waszym bohaterem. W miastach podczas całego życia byłam góra paręnaście razy i wizyty te nie trwały dłużej niż to konieczność. Co do tech spotkań z Ghyeonsang-ji to znałam człowieka, który przeżył spotkanie trzykrotnie. - nie akcentowała ostatniego słowa, uznała to za zbyteczne. Odwróciła się do drugiego ucznia i posłała mu słaby uśmiech i spytała spokojnie:
-Pan zapewne również słyszał o tej żywej legendzie. Miejmy nadzieję, iż bohater Reevesa powróci by nadal rozkazywać na prawo i lewo wszystkim. - poprawiła włosy i znów spojrzała na puszczę. Z każdą chwilą coraz bardziej miała ochotę po prostu ruszyć przed siebie i nie wracać... pewnie zrobi to jak tylko "bohater" młodzieży wróci i zacznie rozstawiać swych wielbicieli po kątach. Odejdzie i już nikt nie będzie jej wykorzystywać. W tym momencie zaczęła żałować, że nie zrobiła tego wcześniej... dużo wcześniej.

_________________
Specyfiki panny Anaisse... zestaw który obecnie ma przy sobie:
1. Raku - lizak na uspokojenie z melisy, cytryny i czegoś jeszcze
2. Douka - maść ziołowa przeciw bólowa działająca odkażająco na małe rany
3. Asilum - specyfik ziołowy na astmę panny A
4. Morfeusz - ziołowy specyfik na sen... co aby młodzież nie szarżowała
5. Nigate - ziółka powodujące osłabienie i lekki ból głowy
avatar
Anai
Nauczyciel Zielarstwa

Liczba postów : 8
Join date : 13/05/2012
Pochodzenie : puszcza Jeju... być może Donghae?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Asaki on Pon Maj 21, 2012 12:23 pm

Punkt dla Ranthira, który zapomniał choćby wspomnieć, kim jest Kamira... No cóż, tak czy siak, bardzo szybko sam sobie o tym przypomniał i wskazał odpowiednią osobę... A ta owa osoba "bezczelnie" mu odpowiedziała, po czym zabrała się za pomoc Ponurej Herbatce. Oj, już ją z lekka Asaki polubiła. No cóż, z jej pomocą ukończyły rozstawianie namiotu w jakieś max. 10 minut, po czym doszło do możliwości przedstawienia się i uściśnięcia ręki. Cóż, choć Asaki za tym nie przepadała, nie chciała zbytnio wyjść na rozpieszczoną babę, co to nie może nikomu ręki uścisnąć, bo to, bo tamto. Zrobiła to, kiwając głową.
-Asaki. Miło poznać.
Czy seryjnie miło, czy nie, kij z tym. Tak czy siak, jak zwykle brzmiała z lekka ponuro, ale to już ona. Kij.
Kiedy nauczyciel odszedł w dzicz, prychnęła z lekka pod nosem. Nie, niby nic do niego nie miała, ale teraz była ciekawa, czy on był szalony/na tyle silny, by w razie czego ochronić swoją skórę. Niby coś tam o nim wyczytała, jednak już nie pamiętała zbytnio, jak bardzo to było bohaterskie. Po chwili też usłyszała, co jeden z uczniów powiedział. No cóż, nie wszyscy musieli go polubić, nie? Marzenia w pewnym sensie zniszczył (jak zawsze) przewodniczący, który przy okazji przypomniał jej ten kawałek, co to wyczytała ale nie skojarzyła od razu. Widocznie nie była w pełni przytomna, albo przeleciała wzrokiem książkę, bo miała taki kaprys (rzadko się podobno trafia coś takiego, ale kij).
Więc Kim Il Jeong... A, tak, jest legendą. Przebył Serce Puszczy samotnie, a spotkanie z Ghyeonsang-ji zaliczył w wersji "Trololo, ja nadal żyję", a jeszcze by tego było mało, dwa razy. To się nazywa niszczenie marzeń, co? Przymknęła oko, po czym dorzuciła coś od siebie.
-Podobno do trzech razy sztuka, Ranthir.
Jego głos choć jak zwykle był zimny i wyprany z emocji (niczym Asaki...), to jednak nutkę szacunku dało się wyczuć. Dlatego właśnie to powiedziała, choć pewno i tak nikt tego nie usłyszał/kto by się przejął. Asaki często mówiła dosyć cicho, chyba ze chciała przemówić na porządnie. Po chwili usiadła na trawie przy namiocie i zajęła się rozmyślaniem, jak to ona.

_________________
Jakie postacie planuję wykorzystywać do avków?

Erika Furudo... Frederica Bernkastel... No, być może kiedyś użyję Chrome Dokuro.
Nie tykać, proszę.


Mowa ll Myśli
avatar
Asaki
Zastępca Przewodniczącego
Ponura Pani Herbaty

Liczba postów : 17
Join date : 11/05/2012
Age : 19
Pochodzenie : Niby Donghae.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Alexander Fritz on Pon Maj 21, 2012 12:52 pm

Po komentarzu Ranthira o nauczycielu, Alexander poczuł się nieswojo...dwa spotkania z bestią...i to w samym sercu puszczy. Nie, to się nie zdarza. Nie ważne jak jest się dobrym. No niech będzie...dałby mu ten kredyt, że jest w stanie spotkać się z Ghyeonsang-ji i przeżyć. Jednak w samym sercu jej legowiska, gdzie ma pewnie pod kontrolą ma dziesiątki innych silnych bestii...niemożliwe. Czegoś takiego się nie przeżywa, zmiażdżyliby go samą liczebnością. No i jeszcze sama Ghyeonsang-ji.
Potem przyszła mu do głowy dziwna myśl. Bestia nie wypuściłaby go ot tak po prostu. Załóżmy, że cud się zdarzył za pierwszym razem...następnym na pewno by już nie odpuściła. Pozostaje pytanie, czemu darowała mu życie. I jeśli przy tym jesteśmy...czemu wybrał się tam sam. Czyżby się...dogadał?
Alexander zdjął czapkę i przyjrzał się jej krytycznie...być może zastanawiał się za bardzo, ale coś mu nie pasowało. Szczególnie, że ten człowiek prowadzi wycieczkę do lasu pełnego potworów...
Po komentarzu drugiej nauczycielki rozluźnił się...odrobinę.
-Sugeruje więc pani, że Kim Il Jeong...kłamie?-Powiedział bez żadnej pretensji, bardziej z zaciekawieniem. To by wyjaśniało nieco, ale nadal nie ufał nauczycielowi...
avatar
Alexander Fritz
Uczeń

Liczba postów : 9
Join date : 14/05/2012
Age : 25
Pochodzenie : Donghae

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Kamira on Pon Maj 21, 2012 2:22 pm

Widząc, że swoim zachowaniem raczej tylko irytuje dziewczynę, po wymienieniu imion odsunęła się delikatnie, przysłuchując się rozmowom, które nagle przeistoczyły się w jedną większą dyskusję. Wszystko przez jednego człowieka. Zabawne, czuła się podobnie jak wtedy gdy dzieciaki w puszczy, napomykały o jej matce, chociaż to nie tak że traktowała nauczyciela jak matę, to by było odrobinę dziwne. Zwróciła chwilową uwagę na rękawicę Sina, ale wolała nie ryzykować podobnego ośmieszenia jak kiedyś z Il Seokiem, więc nie zbliżała się do niego. Uśmiechnęła się słysząc komentarz Ranthira, przygotowany na wszystko, osoba od której prawdopodobnie można było ściągać na testach z pewnością, że wszystkie odpowiedzi są dobre. Dopiero komentarz Asaki na prawdę ją rozbawił, obróciła się spoglądając na miejsce w którym zniknął nauczyciel. Nie wyglądał na takiego co ma tylko 3 życia. Wtedy dostrzegła też Cantarellę i Vayne. Pomachała tej drugiej uśmiechając się przelotnie. Cant wyglądała jej dziwnie znajomo, przez co Kamira nie mogła sie powstrzymać by co chwilę na nią nie zerknąć. W końcu odpuściła sobie, stwierdzając, ze za nic jej teraz nie skojarzy. Schyliła się zrywając 3 źdźbła trawy zaczęła bawić się przeplatając je. Niestety delikatne, zielone paski pękły bezdźwięcznie, gdy dziewczyna zacisnęła na nich mocniej palce. Spojrzała na nauczycielkę spod grzywki, a fioletowe oczy dziwnie błyszczały pomiędzy czarnymi pasemkami.
- Nie do końca rozumiem Pani urazę. Co on Pani zrobił? Że kazał nam rozstawić namioty? Bo chyba nie miał zrobić tego za nas, a my byśmy sobie usiedli i uśmiechali się jak idioci? No chyba, że za takich nas Pani uważa. Bo jeśli broni Pani uczniów, to ja osobiście nie czuję się znieważona jego "rozkazem" by urządzić miejsce w którym być może będę spała i dam radę się sama obronić.


Ostatnio zmieniony przez Kamira dnia Pon Maj 21, 2012 6:39 pm, w całości zmieniany 2 razy

_________________
Like a Star @ heaven - Odznaka od Ranthira
avatar
Kamira
Członek Samorządu
Skarbnik

Liczba postów : 86
Join date : 10/05/2012
Pochodzenie : Jeju

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Cantarella on Pon Maj 21, 2012 5:35 pm

Białowłosa stała w bezruchu wpatrując się niepewnie w otaczających ją ludzi. Nadal nie wiedziała co powinna ze sobą zrobić, dopóki nauczyciel nie wskazał jej grupy gestem. Poruszyła się nieco niespokojnie szczerze mówiąc nie mając większej ochoty by podejść nieco bliżej i integrować się z kimkolwiek. Zaszurała butem w ziemi śledząc jego ruch w milczeniu.
No dalej, idź do nich.
Dziwny głos odezwał się ponownie, a ciało Cantarelli poruszyło się samo z siebie stawiając krok w ich kierunku. Zirytowała się nieco, ale nie dała niczego po sobie poznać zamiast tego postawiła kolejnych parę kroków podchodząc do grupy. Nie wiedziała jak ma zacząć rozmowę, dlatego też milczała przysłuchując się ich dyskusji. Ona sama niewiele słyszała o kimkolwiek, mimo to zaciekawiła ją nieco postać nauczyciela.
- Mogę zobaczyć...?
Zapytała cicho przysuwając się nieco bliżej, by zerknąć na książkę, która miała obrazować postać nauczyciela wraz z drobnym opisem. Musiała przyznać, że ją to zaciekawiło w końcu nawet ona słyszała o Ghyeonsang-ji. Kto zresztą nie słyszał? Potwór o trzech oczach, siejący grozę i porywający ludzi z miast po których zostają tylko obgryzione kości. Wielu poprzysięgało zemstę za swoich krewnych, po czym kończyło w identyczny sposób. Jednak od dłuższego czasu nic podobnego się nie działo, tymczasem ten człowiek przeżył spotkanie z nią dwa razy? Nauczycielka wspomniała o osobie, która dokonała tego o jeden raz więcej.
- Jak miał na imię ten, który tego dokonał?
Zapytała rzeczowo żądna informacji. Kiedy już interesowała się jakimś tematem to nie porzucała go ot tak bez dogłębnego wytłumaczenia. Chwilę później jedna z uczennic wypowiedziała swoje zdanie na temat krytyki drugiego opiekuna. Cantarella nie zabrała jednak głosu, była tu zbyt krótko by móc kogokolwiek oceniać, nie brała też udziału w całym wydarzeniu. Zupełnie jakby oczekiwała wybuchu nieznacznie wycofała się za Sina, który stał obok niej i... schowała się. Powiedzmy. Stanęła za nim tak by zasłonić mniej więcej jedną trzecią swojego ciała i obserwowała. Bitwy z bestiami? Proszę bardzo. Rozwścieczenie potwora morskiego? Całkiem miła odmiana. Ale kontakty z ludźmi? Nie, to ją przerastało. Choć oczywiście nie zamierzała się cały czas chować, w tym momencie poczuła się po prostu zagrożona. Zwykle chowała się za drzewami, ale w podobnej sytuacji ten wysoki chłopak też nie był najgorszą opcją. Nie żeby wyglądał jak drzewo.

_________________


Mowa || Myśli || Dziwny Głos

There’s no more, no more justice
The world surrenders to money
In the shadows of the powerful,
The weak are dying.

Galeria: 1.
avatar
Cantarella
Uczennica

Liczba postów : 11
Join date : 12/05/2012
Pochodzenie : Samotny Wędrowiec (Jeju).

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Vayne on Pon Maj 21, 2012 6:01 pm

- Um, jasne. - Odpowiedziała Alexandrowi bo w sumie to ona sama tego nie potrafiła, praktykowała inne dziedziny magii, nauki i oczywiście technologii. Miała cichą nadzieję że w szkole choć odrobinę wprowadzą ją w te rzeczy, wydawało się być użyteczne. W momencie gdy chłopak przedstawiał się dziewczyna zamyśliła się. To TEN Kim Il Jeong? Oczywiście że o nim słyszała natomiast nie wiedziała jak wygląda. Zaraz, czy on się przedstawiał? Widocznie była na tyle rozkojarzona że nawet tego nie spostrzegła albo nauczyciel po prostu pominął tą formalność. Tak też bywa. Jeśli mowa o rozkojarzeniu się to myśli wróciły gdy spostrzegła wyciągniętą dłoń. Alexander Fritz.
- Mów mi.. Vayne. - Przedstawiła się i odpowiedziała na gest zawarcia znajomości czy też normalnego przywitania się zwykłym uściskiem jego dłoni by zaraz zająć miejsce obok niego i sobie wygodnie usiąść. Obserwowała go przez chwilę wodząc swoimi niebieskawo-fiołkowymi oczami za jego ruchami, by zaraz zorientować się że właśnie uciekł gdzieś myślami. Każdemu może się zdarzyć, nawet jej się to przytrafia. Tak czy inaczej, obserwowała wyłączając się z udziału tej śmiesznej, irytującej dyskusji. Wielka urażona paniusia się znalazła, no to nie będzie łatwo.. - przez chwilę przemknęła jej taka myśl, można już stwierdzić że trafna. Może nauczyciel był specyficzny ale wiedział co robi. Bez powodów ludzi nie osądza ale Vayne właśnie stwierdziła że z ta nauczycielką może być momentami ciężko. Czego można było się spodziewać, są różne typy nauczycieli i każdy dobrze wie o sprawdzalności się tychże stereotypów. Po prostu zawsze się ktoś taki znajdzie, jak się tylko pomyśli i przez chwilę się zastanowi. Są ludzie na których można cały czas narzekać ale są i tacy z którymi męczarnie zwane lekcjami przebiegają w miłej atmosferze. I tak daaaaaalej.
Raejin poprawiła na sobie cienką kurteczkę czując zbliżający się słaby chłodek wieczora. Ściemniało się tak samo leniwie jak Vayne próbująca przyciągnąć nogą do siebie torbę leżącą nieopodal, którą musiała rzucić na ziemię gdy zabierała się do rozstawienia namiotu. Hmm, i tak powinna wstać, przypomniała sobie że miała się przedstawić tej dziewczynie wyglądającą na dość opanowaną osobę.. ale to były pozory, już po samej konwersacji z Ranthirem. Ogółem, wycieczka jak i cały rok szkolny zapowiadał się dość ciekawie i tu większość by się zgodziła...

_________________
    Can't you see I'm easily bothered by persistance?
    One step from lashing out at you.
    You want in to get under my skin and call yourself a friend.
    I've got more friends like you, what do I do?

    Is there no standard anymore?
    What it takes, who I am, where I've been, belong.
    You can't be something you're not.
    Be yourself, by yourself, stay away from me.
    A lesson learned in life, known from the dawn of time.

Oh, really?

#1 Fakt co do Vayne: Chowa swój prawdziwy niebieskawy/fiołkowy kolor oczu pod ciemnobrązowymi soczewkami. #

You better give me that candy, now.

Korzystam z: "Akazawa Izumi"; "Makise Kurisu" łapki precz.
avatar
Vayne
Członek Samorządu
Pomocnik Bibliotekarza

Liczba postów : 30
Join date : 11/05/2012
Pochodzenie : Seoul

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Maj 21, 2012 7:13 pm


Podczas całej tej dyskusji na polanie panowała bezwzględna cisza od czasu do czasu przerywana jedynie przez ciche podmuchy wiatru i szum poruszanych przez niego drzew. Nie było nawet słychać kroków, a sam nauczyciel który poniekąd znalazł się teraz w centrum uwagi nie wiadomo, w którym momencie po prostu pojawił się znikąd na pniu drzewa. W rękach trzymał stop suchego drewno, a w ustach zapalonego papierosa najwyraźniej w nawet najmniejszym stopniu nie przejmując się tym, że wszystkim dzieciakom wpaja się, by w podobnych sytuacjach unikać ognia, bo grozi to pożarem. Podkreślając swój lekceważący stosunek do otaczającego go świata strzepnął popiół na ziemię.
- Lubicie sobie plotkować co, dzieciaki?
Wygiął usta w zadziornym, nieco skrzywionym uśmiechu i upuścił drewno, które zamiast uderzyć z łoskotem w ziemię poszybowało posłusznie dwa metry dalej i ułożyło się w równy stosik w środku otaczających je kamieni. Kim Il Jeong obrócił głowę w stronę Anai, zaciągnął się i wypuścił chmurę dymu pokazując tym samym ile obchodzą go reklamy antynikotynowe, oraz inne slogany ostrzegające przed rakiem płuc.
- Aliena vitia in oculis habemus, a tergo nostra, co koleżanko?
Puścił jej oko, a ogień za jego plecami buchnął w powietrze przez chwilę tworząc różne dziwne, rozmaite wzory. Następnie spojrzał srogim wzrokiem na uczniów wystukując jakiś rytm stopą.
- Dość pogaduszek przekupy z Seoulskiego rynku. Do ognia wszyscy, ale już. Każdy kto ma jakieś pytania może je zadać, ale dopiero gdy wykona moje polecenie. Pewnie jesteście głodni, mam nadzieję, że lubicie mięso z Kovenirów. Niektórzy narzekają, że jest nieco tłuste, ale mięso to mięso.
W tym momencie postanowił wtrącić mały postęp. Miał nadzieję, że ci którzy nie wiedzą czym są te istoty postanowią o to zapytać zamiast zgrywać wszechwiedzących mędrców. Takie typy denerwowały go najbardziej, dlatego też oczekiwał tego jednego, podstawowego pytania.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Liczba postów : 7
Join date : 10/05/2012

Zobacz profil autora http://reevesschool.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Sin on Pon Maj 21, 2012 7:46 pm

Rety, ale dyskusja rozgorzała na temat tego nauczyciela, a to w sumie wina Sina. Nieźle, nieźle. Cały tłum zaczął dyskusję, i to mocną.
Cóż, musiał przyznać że nie interesował się przelotnymi legendami takimi jak ten nauczyciel, miał stosunkowo ciekawsze rzeczy do roboty niż słuchanie plotek... Na przykład ukrywanie tego, kim jest i udawanie życia jak normalna istota, co nie zawsze było tak proste. Na słowa chłopaka że ten nauczyciel to legenda Reevesa Sin przekrzywił lekko głowę i spojrzał na niego z niedowierzeniem, po czym przyjął w dłoń "Przewodnik" i spojrzał pobieżnie na kartki oraz obraz nauczyciela. Miał to do siebie że czytał stosunkowo szybko, ale już widział w tym tekście sporo bałwochwalstwa. Na słowa niebieskowłosego wzruszył barkami. Miał coś powiedzieć, ale dorzuciła jeszcze swoje trzy grosze kolejna osoba, nauczycielka w dodatku. Wysłuchał również i jej, a w między czasie gdy zbliżyła się dziewczyna z zapytaniem czy może spojrzeć, wręczył jej książkę z przyjacielskim uśmiechem, zaś jego uszy nadal pozostawały otwarte na słowa otoczenia.
"Mam dosyć przysłuchiwania się tej dyskusji."
Pomyślał, na co od razu dostał odpowiedź od wewnętrznej części duszy, który był przebarwiony tak, że wręcz widać było uśmiech demona, o ile można coś zobaczyć w słowach werbalnych.
"Więc pozwól mi się tym zająć."
Sin nie wahał się długo, przymkną na moment oczy, po czym pozwolił się demonowi opanować na te kilka chwil. Miał jeszcze coś do powiedzenia, i nawet jak nauczyciel by się pojawił, temu demonowi się nie przerywa i nie przerwie swojej wypowiedzi.
- Może by tak trochę powagi, zamiast zabawy w dziecinne przepychanki? Ta kobieta tu jak widać ma mocno zarysowany system wartości i dla niej dla przykładu było uwłaczające zmuszanie tamtej osoby do wyprawiania jakiś dziwnych szantów. Poza tym, jeśli ktoś czegoś nie spostrzegł, nie każdy jest mistrzem sztuki przetrwania, a jeśli ta "legenda" do której mam ogromną dozę sceptycyzmu faktycznie tyle umie, mogłaby nam choćby pomóc wskazując jakieś rażące wady w naszym działaniu jak choćby rozkładanie namiotów, zamiast siedzieć na tyłku i czekać aż wszystko się zrobi.
Nawet jeśli przybył nauczyciel i zaczął mówić razem z nim, nie przerywał. Tak czy inaczej, gdy skończył swoją wypowiedź, jego czerwone oczy w których czaiły się zdziwaczałe, demoniczne iskry zwróciły się ku nauczycielowi z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Jeśli popisujesz się znajomością starych języków, rób to z umiarem. Nie na każdego działają takie popisy, "legendo".
Powiedział do niego w zupełnie luźny sposób, nie patrząc na to że dyskutuje z legendą Reevesa czy cholera wie jeszcze kim. Słowo legendo intonował dosyć specyficznie, nie było to jednak pogarda, lecz drobna doza rozbawienia. Myślicie że do kogo wznosił modły gdy był w laboratoriach? Do wszystkiego co się da, od Bogów religijnych, po nawet bohaterów mitologicznych czy legendy. Nawet modlił się o kostuchę... Nic, nie dziwcie się zatem jego sceptycyzmem. Zauważył że dziewczyna skryła się za nim, ale poza posłaniem jej kolejnego, ludzkiego i przyjaznego uśmiechu nic zrobił. Na słowa o podejściu do ognia prychną coś pod nosem, po czym podszedł do takowego ognia i przysiadł przy ognisku po turecku, splatając dłonie, zaś przedramiona opierając na udach.
"Starczy ci tej zabawy... Wracaj albo znów ci dam łomot."
Sin najwidoczniej nie miał ochoty nadal być tym zuchwałym, bo po chwili lekko zmrużył oczy i w jego wzrok znów powróciła chłodna łagodność, która przed chwilą ustępywała jakiejś niezrozumiałej, dziwnej wrogości z jego czerwonych oczu. Cóż... Bycie schizofrenikiem nie jest łatwe. Co uważniejsi mogli zobaczyć że są pewne różnice w wymowie i intonacji między tymi wypowiedziamy teraz, a wcześniej, ale można to wziąć po prostu za irytację, i tyle. Nie zamierzał się już odzywać, bynajmniej nie bez powodu. Utkwił swój wzrok w płomieniach, starając się uspokoić rozszalałe wnętrze przez zmianę osobowości. A ogień tak pięknie faluje... Tak niszczycielski, a tak piękny...
avatar
Sin
Uczeń
Zbiegły Eksperyment

Liczba postów : 34
Join date : 11/05/2012
Pochodzenie : Donghae

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Kamira on Pon Maj 21, 2012 8:10 pm

Kamira drgnęła czując jak jej żołądek wyrwał do przodu, jakby miał własne uszy i sam dowiedział się o pobliskim mięsie. Przycisnęła dłonie do brzucha sprawdzając dyskretnie czy nikt nic nie słyszał, chociaż i tak starczy, że policzki miała czerwonawe, się dziewczyna zawstydziła. Mimo wszystko jak gdyby nigdy nic, przemknęła pomiędzy ludźmi, usuwając się na moment z pola widzenia by po chwili znaleźć się już przy ognisku. siedziała po turecku i odchyliła głowę do tyłu tak że patrzyła na nauczyciela, do góry nogami, ale widziała go przynajmniej.
- Właściwie to jestem tak głodna, że prawdę powiedziawszy wolałabym się dowiedzieć co zjadłam już po, o ile nie jest trujące i nie nabiera nas pan. - Uśmiechnęła się lekko i wyprostowała, wlepiając wzrok w ognisko jakby oczarowana nim. Kiedy usłyszała pierwsze słowa chłopaka, którego głos skojarzyła z tym w czerwonym płaszczu i rękawicą, stwierdziła że wreszcie się rozgadał. Westchnęła cicho i pomasowała dłońmi płatki uszu, tak że jego słowa były urywane i ledwo zrozumiałe. Nieprzyjemna atmosfera zaczynała się tworzyć w tym obozie. Kamira zaczynała się denerwować i próbować odseparować od tego wszystkiego.
- Może dajmy już spokój? - Właściwie to nie potrzebnie marnowała tlen, bo nie powiedziała tego głośno a ledwie wyszeptała.

_________________
Like a Star @ heaven - Odznaka od Ranthira
avatar
Kamira
Członek Samorządu
Skarbnik

Liczba postów : 86
Join date : 10/05/2012
Pochodzenie : Jeju

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Anai on Wto Maj 22, 2012 10:22 am

Słysząc pytanie pana Fritz`a nauczycielka zrobiła poważną minę i przez chwilę patrzyła na ucznia zastanawiając się nad odpowiedzią. Chciała by dobrze zrozumiała jej intencje. W końcu odezwała się typowym dla siebie pozbawionym emocji głosem:
-Chyba źle się wyraziłam lub pan źle zrozumiał mnie. Nie zarzucam nikomu iż kłamie, po prostu nigdy go nie spotkałam i nie ręczę za tym iż wszystko co jest opisane w książkach to szczera prawda. Być może pan Kim Il Jeong dokonał tego wszystkiego. Nie mówię nie ale też nie mogę tego potwierdzić. Należy już jego spytać jak jest naprawdę. - chciała coś jeszcze dodać ale usłyszała przepełnioną arogancji i pozbawioną szacunku wypowiedź uczennicy. Gdyby wzrok mógł zabijać pani Kamira umierała by teraz w cierpieniach pod stopami panny Anai. Odpowiedź była prosta, wypowiedziana z dozą szacunku, którego jej odmówiono.
-Nie jest pani zbyt śmiała w swym osądzie? Każdy ma zdanie do swej opinii i wyrażania swego punktu widzenia. Odmawia mi pani tego prawa? - nie czekała na odpowiedź, nie interesowała ją po prostu. Wiadome było jedno, iż pani Kamira nie będzie miała lekkiego losu z panną Anai jeśli nie zmieni swej postawy. Nauczycielka starała się zmienić nastawienie, usłyszała nieśmiałe pytanie innej uczennicy ale w tym momencie po prostu nie miała głowy by na nie odpowiedzieć. Być może potem sama podejdzie do niej i porozmawia z nią na spokojnie. Słysząc komentarz żywej legendy odwróciła się w jego stronę i posłała mu zimny uśmiech. Cóż, mężczyzna miał pewną dozę czegoś co mogło by irytować. Ot tak po prostu ale panna Anai obiecała sobie, że nie będzie tego już publicznie okazywać. Słysząc jego pytanie wzruszyła lekko ramionami i odpowiedziała spokojnie:
-Jestem tylko dzieckiem puszczy, czasem po prostu nie rozumiem waszych zasad. - chciała dodać coś jeszcze ale poczuła iż zbliża się atak astmy. Zaczęła mieć problemy z oddychaniem, narazie umiała to ukryć ale za chwilę pewnie dostanie duszności -Proszę mi wybaczyć. - po tych słowach odeszła w stronę zarośli. Znikła między nimi, poruszała się bardzo cicho i wolno. Odchodząc słyszała wypowiedź pana Sina. Słowa przypadły do gustu nauczycielce, jednak jego ton głosu i intonacji poszczególnych słów była jakaś inna. Było to bardzo interesujące ale kobieta wolała zastanawiać się tym później. Usiadła pod sporym drzewem i wyjęła swoje lekarstwo. Miała coraz większe problemy z oddychaniem ale nie byłą pewna czy zażyć lek. Pan D mówił, że jeśli nie będzie się leczyć to za którymś razem po prostu się udusi... depresyjne nastawienie panny A kontra wola przeżycia. Co będzie silniejsze. Kobieta podniosła wzrok i schowała lek. Z każdą chwilę głośniej "łapała" powietrze, nie było to przyjemne, wyglądało tak jakby zaczęło brakować jej tlenu.

_________________
Specyfiki panny Anaisse... zestaw który obecnie ma przy sobie:
1. Raku - lizak na uspokojenie z melisy, cytryny i czegoś jeszcze
2. Douka - maść ziołowa przeciw bólowa działająca odkażająco na małe rany
3. Asilum - specyfik ziołowy na astmę panny A
4. Morfeusz - ziołowy specyfik na sen... co aby młodzież nie szarżowała
5. Nigate - ziółka powodujące osłabienie i lekki ból głowy
avatar
Anai
Nauczyciel Zielarstwa

Liczba postów : 8
Join date : 13/05/2012
Pochodzenie : puszcza Jeju... być może Donghae?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Asaki on Wto Maj 22, 2012 1:34 pm

Asaki natomiast nadal siedziała przy namiocie rozmyślając, a po chwili również wsłuchując się w rozmowę. Tak w ogóle, zdziwiło ją lekko to, że w sumie ten facet zniknął chyba na porządną chwilę, a wrócił niepostrzeżony, dopóki się nie odezwał. No cóż, ona jakoś nie miała pewności, czy wierzyć w to, że on seryjnie jest taką legendą (co nie znaczy, że go nie lubi), tak czy siak...
Była jakoś zajęta sobą. Po jakiejś chwili o dziwo wstała i jak zwykle, rozejrzała się. Gdyby mogła, z wielką chęcią by się z lekka oddaliła od tej wycieczki, która już ją porządnie znudziła. Nie mogła się już doczekać powrotu, a to pewno jeszcze kilka dni musi wytrzymać... Yare yare.
Usłyszawszy wypowiedź Sina, z lekka się obudziła. W tym momencie posądziła go o sporą ilość... Odwagi. Próbował ew. skopać zacną Legendę Reeves'a, co mogło źle zadziałać na przewodniczącego, który to go chyba planował szanować i w ogóle. No cóż, dwa przeżycia, okej, jednak dla Asaki... Trzeba troszkę więcej, nawet jeżeli nie jest kimś cudownym i silnym jak jasna cholera (no i fakt, nie jest), ale każdy jest inny, no i jednym nauczyciel mógł wpaść w gust i mógł być szanowany, dla innych to neutralność i w ogóle, natomiast byli pewno też tacy, co za bardzo za nim nie przepadają. Z ciekawości mogłaby zaliczyć tego podejmującego rozmowę z legendą albo pomiędzy "neutralnością" a "nie przypadłeś mi do gustu, no przepraszam bardzo", albo któreś z tych. No cóż, co kto woli.
Usłyszawszy pytanie Kamiry na temat tych zwierząt, kiwnęła lekko głową. Taki odruch, ot co, a sama też za bardzo tej nazwy nie kojarzyła. Cóż, wszechwiedząca to ona nie jest, nawet jak sama się trochę rozróżnia i pożera książki jak cholera. Gdyby nie ona, sama by pytanie zadała, ale po kija będzie je powtarzać?
No cóż, można dodać, że stwierdziła, że w pewnym sensie nauczyciel się albo wydurnia, albo w jakiejś przyszłości zechce sprytnie pokazać "tym przekupom z Seoulskiego rynku", że zasługuje na miano legendy Reeves. Ew. nie chce mu się ruszać, bo po co, ma dzieciaki z nauczycielką i umiejętności, wystarczy jak sie przejdzie po drewno, nie? A może po prostu się przyzwyczaił? No cóż, nie będziemy się teraz zastanawiać, co i jak, jak jest tak jest i kropka... Po chwili dziewczyna przymknęła oko, po czym zrobiła krok do przodu, o tak.

_________________
Jakie postacie planuję wykorzystywać do avków?

Erika Furudo... Frederica Bernkastel... No, być może kiedyś użyję Chrome Dokuro.
Nie tykać, proszę.


Mowa ll Myśli
avatar
Asaki
Zastępca Przewodniczącego
Ponura Pani Herbaty

Liczba postów : 17
Join date : 11/05/2012
Age : 19
Pochodzenie : Niby Donghae.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Alexander Fritz on Wto Maj 22, 2012 6:57 pm

Na pytanie nauczyciela, Alexander tylko wzruszył ramionami.
-Nie wiem, nie jadłem...-W sumie po całej konwersacji nie był do końca pewien, czy powinien jeść, cokolwiek gość z imieniem zbyt skomplikowanym i co za tym idzie irytującym do wypowiedzenia, by komukolwiek chciało się je zapamiętywać na dłuższy czas. Trzy do jednego, że będąc młodym w milisekundę wymyślili mu jakiś pseudonim, by potem drapać się po głowie, zastanawiając, jakie w ogóle było jego pełne imię.
Odpowiedź nauczycielki rozczarowała go. Dyplomatyczna, nudna odpowiedź. Nie mogła powiedzieć w prost, że zarzucała mu kłamstwo. Nic ciekawego...
Gdy wszyscy już się wygadają, Alexander zajmie z nimi miejsce przy ognisku.
Taa...teraz integracja. Tak długo jak nie wymyślą im jakichś przedszkolnych zabaw, będzie dobrze...
avatar
Alexander Fritz
Uczeń

Liczba postów : 9
Join date : 14/05/2012
Age : 25
Pochodzenie : Donghae

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Ranthir on Wto Maj 22, 2012 9:39 pm

Ranthir o dziwo nie zamierzał się na nikogo rzucać, a przynajmniej nie publicznie. Zamiast tego pozwolił, by książka jeszcze przez chwilę wędrowała pomiędzy tymi, których choć trochę zainteresowała owa broszura po czym odebrał ją chowając z powrotem do swojego plecaka. Zmierzył wzrokiem nauczycielkę, której wypowiedź nieco go rozbawiła. Wytłumaczenia o dzieciach z Puszczy prawie sprawiły, że Ranthir uśmiechnął się w myślach sam do siebie. Mało brakowało, chyba będą drobne problemy z podobnymi sytuacjami, jeszcze nie daj boże w pewnym momencie odzyska poczucie humoru, a wtedy co? Upadnie cała jego wyniosłość, obojętność i tak dalej. Postąpił parę kroków stając za plecami czarnowłosej dziewczyny z Jeju o fioletowych oczach.
- Musi Pani w takim razie wybaczyć Kamirze, ona również jest dzieckiem z Puszczy.
Czy on był złośliwy? Ależ nie, przecież to była jej własna wymówka, a chyba nie jest hipokrytką, prawda? A wyspa, z której pochodziła dziewczyna graniczyła z Puszczą, zresztą chyba sama mówiła, że bardzo często się tam zapuszczała. Głos miał aż zanadto spokojny, nie było w nim nawet grama sarkazmu, który Ranthir opanował do perfekcji. Dlatego też wyczucie kiedy go używał wymagało mistrzowskich obserwacji. Wypowiedź Sina była... dziwna. I wyjątkowo bezczelna, mógłby rzecz. Zastanawiał się czy było to objawem wyjątkowej głupoty, czy może odwagi nacechowanej głupotą. A może po prostu zwykłym kaprysem, by pokazać że żaden 'beznadziejny nauczyciel' nie będzie miał nad nim władzy? Choć chyba temu zmiennemu jak wiatr człowiekowi przypadła do gustu nauczycielka, w której obronie tak żywnie stanął. Ach te męskie hormony. No, może nie do końca wątpił by Sin odczuwał wobec niej jakiś pociąg seksualny, tym bardziej już od początku wydawał mu się rozsądną osobą. Najprawdopodobniej miał w tym ukryty jakiś własny cel, tak przynajmniej zakładał Ranthir zaprzestając prób jakiegokolwiek zrozumienia towarzysza.
Ciekawiło go jednak dlatego pani Nauczycielka zignorowała pytanie jednej z uczennic i nie zechciała wyjawić imienia owego wspaniałego człowieka, który przeżył spotkanie z Ghyeonsang-ji trzy razy, a o którym nie wspomina żadna książka. Czyżby informacje zbierane przez samego Ia'Chau Reevesa były niekompletne?
Prawie dorosły człowiek, który sam nie potrafi rozstawić namiotu, do czego to doszło. Nawet 60 lat temu ludzie nie mieli z tym problemu, a co dopiero teraz gdy podróże między miastami i wyruszanie do niebezpiecznych miejsc są czymś na porządku dziennym. Aj, chyba Pan Przewodniczący stał się zbyt krytyczny. Nie, poprawka on zawsze taki był.
- Koveniry nie mają prawie żadnego tłuszczu.
Mruknął bardziej pod nosem niż do innych i usiadł w pewnej odległości od innych mając cichą nadzieję, że nikt się do niego nie przysiądzie. Choć ten broniący nauczycielki chłopak, mimo jego popisów i słów, których niebiesko-włosy nie popierał wydawał się całkiem w porządku. Zastanawiał się tylko czy te jego gwałtowne zmiany charakteru są jakimś rozdwojeniem jaźni, czy zwykłym teatrzykiem. Tak Ranthirze, znowu cię wyobraźnia poniosła. Gdyby był tym samym 16-latkiem co kilkadziesiąt lat temu to normalnie by się zaśmiał sam do swoich myśli i absurdalnych przypuszczeń. Teraz jednak siedział z kamienną twarzą i tą samą niezmienną miną sugerującą, że prawdopodobnie nawet nie zwraca uwagi na to co się dzieje dookoła niego. W obecnej chwili nie miał większej ochoty jeść, wolałby odejść od grupy, usiąść gdzieś w samotności i 'zahibernować' się na trzy godziny, by odzyskać całą energię straconą w ciągu ostatnich dni. Było to jednak w obecnej chwili niemożliwe, wpadł jednak w jakiś trans - cały czas z otwartymi oczami w całkowitym bezruchu wodził wzrokiem od jednego drzewa do drugiego. Może potrzebował się wyciszyć, może szukał czegoś w lesie, a może po prostu chciał pokazać jakiż to on jest niezależny i odstający od grupy? I tak każdy odbierze to na własny sposób, więc po co psuć im zabawę w domysły?
avatar
Ranthir
Przewodniczący Samorządu
Zbiegły Eksperyment

Liczba postów : 100
Join date : 10/05/2012
Pochodzenie : Donghae.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Vayne on Czw Maj 24, 2012 12:37 pm

Chyba coś tu komuś nie wyszło, ale mniejsza. Cała ta sytuacja wydała jej się na prawdę zbędną i nie wartą uwagi. Po jakiego grzyba kwestionować czyjeś osiągnięcia nawet gdy mogą być podkręcone czy momentami fałszywe, polecenia czy cokolwiek innego gdy jest się na wycieczce, trzeba zwrócić uwagę że w środku lasu, w ekstremalnej wersji biwakowania zważając na jeden istotny fakt że brykają tu sobie zmutowane bestie. Ma być zabawa no i trzeba trochę popracować, nie? Nawet takie rzeczy jak zdobycie mięsa czy przytaszczenie badyli do ognia wykonał sam pan Kim. Jeszcze niech ponarzekają że pod nos podstawione.
W rodzinie, jej brat czy ona sama zawsze pamiętała o jednej z ważniejszych zasad, którą jest.. zachowanie szacunku. Nie tylko w wersji uczeń-nauczyciel ale nauczyciel z nauczycielem. Nieważne czy ktoś jest wkurzający, z takich błahostek nie robi się szopki. Jakby było to coś na prawdę większego to w tedy można sobie pozwolić. Chyba że ktoś jest tak zawzięty to nie ma problemu, byleby nie zmuszać innych do wysłuchiwania pełnych urażenia uwag. Nie wszyscy się tym interesują.
Vayne szukała czegoś w swojej torbie, grzebała chwilę ale znalazła to co chciała. Wyciągnęła to coś w garści, wsadziła do kieszeni i udała się powolnym krokiem w stronę ogniska z celem znalezienia sobie jakiegoś miejsca żeby wygodnie usiąść. - Mi też się raczej wydawało, że nie mają.. - Rzuciła na wiatr bez konkretnego odbiorcy wymijając Ranthira, również wybrała wolną miejscówkę, gdzieś gdzie było pusto byleby mieć wszystkich w zasięgu wzroku. Zgłodniała, owszem. W razie czego, gdyby było coś nie tak z żarciem.. Będzie polegała na cukierkach, a co tam.
Wysunęła z kieszeni spodenek jednego, zawiniętego w jasnozielony papierek. Rozwijała go szeleszcząc następnie wsunęła sobie do ust i zaczęła memłać jęzorem w buzi jednocześnie zgniatając papierek po cukierku.
- Następny który ma coś do Seoulczyków? - pomyślała ale nie powiedziała tego na głos. Niby żart, ale jeśli pan Kim posłuży się czymkolwiek obraźliwym związanym z Seoulem ponownie to i ona zacznie sypać kąśliwymi żartami. Nie dlatego, że bardzo broni swojej wyspy a od tak, żeby mieć jakiś powód. Przecież nie tylko jemu wolno, a tak szybko to on się raczej nie obrazi. A tak o, żeby się zbyt dobrze nie poczuł, mimo tego że był w porządku. Wszystko fajnie cacy, ale co oni teraz będą działać? Zaczyna się robić jakoś.. sztywno. Nie myślała już o wcześniejszej sytuacji, którego była biernym świadkiem ale o tym co dopiero może być, przy tym całym ognisku. Jak dobrze że tutaj usiadła, przynajmniej dym leciał w przeciwną stronę, tylko czasami zmieniając kierunek i właśnie na nim zawiesiła wzrok, przyglądając mu się.

_________________
    Can't you see I'm easily bothered by persistance?
    One step from lashing out at you.
    You want in to get under my skin and call yourself a friend.
    I've got more friends like you, what do I do?

    Is there no standard anymore?
    What it takes, who I am, where I've been, belong.
    You can't be something you're not.
    Be yourself, by yourself, stay away from me.
    A lesson learned in life, known from the dawn of time.

Oh, really?

#1 Fakt co do Vayne: Chowa swój prawdziwy niebieskawy/fiołkowy kolor oczu pod ciemnobrązowymi soczewkami. #

You better give me that candy, now.

Korzystam z: "Akazawa Izumi"; "Makise Kurisu" łapki precz.
avatar
Vayne
Członek Samorządu
Pomocnik Bibliotekarza

Liczba postów : 30
Join date : 11/05/2012
Pochodzenie : Seoul

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Maj 27, 2012 3:37 pm


Zmarszczył brwi, zastanawiając się o co tu tak na prawdę chodzi. zaczynali kłócić się o byle co i czepiać wszystkiego co się nie zgadzało z ich tokiem myślenia. Potrząsnął lekko głową i żartobliwy nauczyciel jakby się rozpłynął. spojrzał na Sina, przeszywając go wzrokiem i nie mówiąc zupełnie nic przez chwilę, tylko patrzył.
- Może to ty już skończysz swoją dziecinadę? Wymagasz szacunku dla innej osoby, lekceważąc tych do których mówisz? Nie obchodzi mnie co o mnie słyszałeś i co o tym myślisz. Szacunek należny jest każdemu, więc przytrzymaj chwilę ten język za zębami, pomyśl chwilę co chcesz powiedzieć i czy na pewno aby tak to ma brzmieć, a dopiero wtedy się odezwij. A słowa w starym języku nie były skierowane do ciebie więc nie powinno cię nic obchodzić w jakim języku je powiedziałem. wystarczy mi wiedza że ta kobieta jest nauczycielką zielarstwa i bądź co bądź łacina jest tam stosunkowo znana. - Zmrużył lekko oczy i dopiero po chwili jakby z westchnięciem, oderwał wzrok od chłopaka.
Patrzył jak uczniowie powoli się schodzą w stronę ogniska i upuścił niedopałek papierosa na ziemię, przygniatając go butem. Ruszył powoli w stronę ogniska i ułożył mięso na pieńku, który znajdował się tu wcześniej. Skinął głową do Vayne i Ranthira.
- Ano owszem, nie mają w ogóle tłuszczu, taki tam mały test dla was, czy nie mam do czynienia z wszechwiedzącymi ludźmi, mającymi nosy wyżej niż czoła. - Uśmiechnął się ledwo zauważalnie i odsunął się od mięsa, pozostawiając uczniom do samodzielnego usmażenia. Zerknął na Kamirę, stwierdzając, że dziewczyna szaleje z nastrojami gorzej niż pogoda. Przesunął wzorkiem po reszcie uczniów mając nadzieję, ze żadne z nich już nie planuje skarżyć się, narzekać, wybuchać.
- Bądźcie grzeczni, zaraz przyjdę. - Parsknął cicho ze śmiechem i zniknął ponownie w zaroślach. Po odgłosach z łatwością było mu trafić na nauczycielkę ukrytą w pobliżu.
- Bestiom byłoby tak samo łatwo. - Odezwał się cicho i podszedł do kobiety. Przykucnął przy niej i nie bardzo przejmując się tym co robi wsunął swoja dłoń do jej kieszeni w poszukiwaniu jakiegoś lekarstwa. - Na pewno masz jakieś lekarstwo, nikt, mając taką astmę, nie chodzi bez ubezpieczenia.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Liczba postów : 7
Join date : 10/05/2012

Zobacz profil autora http://reevesschool.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Anai on Pon Maj 28, 2012 2:23 pm

Być może fakt iż z każdą chwilą coraz mniej tlenu dostawał mózg nauczycielki a może po prostu ktoś chciał by to się stało i jakoś wpłynął na nią by miała wizję. Zobaczyła wchodzącego z pomiędzy drzew swego mistrza, ba nawet usłyszała jego głos w swojej głowie "Chodź ze mną aniołku, nie bój się. Nie pasujesz do nich. Dla nich zawsze będziesz śmieszna i głupia. Ze mną będziesz kimś wyjątkowym. Znów będziesz mogła leczyć bestie i szukać przyjaciela. Z nimi nigdy nie uda ci się. Oni są zbyt ucywilizowani. Nigdy cię nie zaakceptują." Zobaczyła wyciągniętą dłoń i miała ochotę od razu pójść za swym mistrzem ale nie mogła. Dusiła się coraz bardziej i po prostu była trochę osłabiona. Mężczyzna odwrócił się zniknął pomiędzy drzewami. Anai patrzyła w to miejsce pragnąc by jej mistrz wrócił, tylko on ją rozumiał, tylko on potrafił ją zrozumieć. Nie dotarły do niej pierwsze słowa nauczyciela. Być może za bardzo skupiła się na sobie. Poczuła jednak jak ktoś przeszukuje jej ubranie i spojrzała lekko zdezorientowana na mężczyznę. Wyjęła szybko lek i podała sobie Asilum. Po dłuższej chwili lek zaczął działać a ona bardzo powoli zaczęła normalnie oddychać. Cóż biorąc pod uwagę ile czekała na podanie leku to nie było w tym nic dziwnego. Oparła się na ramieniu mężczyzny i wstała z lekkim trudem. Odezwała się bardzo słabym głosem a każde jej słowo było wypowiadane z trudem.
-Dziękuję ... i ... przepraszam... za ... tamto... - musiała zrobić dłuższą przerwę by odpocząć i dokończyć zdanie -muszę... iść... nie zrozumie.... chyba pan. Wierzę, że... poradzi ... pan sobie sam. - cóż tym razem udało jej się nawet robić krótsze przerwy. -Jest pan dobrym nauczycielem... Tego raczej nie można powiedzieć o mnie. Do zobaczenia w szkole. Muszę iść. - po tych słowach zniknęła pomiędzy drzewami. Musiała szybko znaleźć swego mistrza. Być może jakoś ocalał wtedy i teraz znów będą mogli razem podróżować unikając miast. Złudne marzenia osłabionego organizmu ale dziewczyna nie miała innych. Żyła teraz tylko dla siebie, i nikt nie będzie płakał jeśli coś jej się przypadkiem stanie.

zt.

_________________
Specyfiki panny Anaisse... zestaw który obecnie ma przy sobie:
1. Raku - lizak na uspokojenie z melisy, cytryny i czegoś jeszcze
2. Douka - maść ziołowa przeciw bólowa działająca odkażająco na małe rany
3. Asilum - specyfik ziołowy na astmę panny A
4. Morfeusz - ziołowy specyfik na sen... co aby młodzież nie szarżowała
5. Nigate - ziółka powodujące osłabienie i lekki ból głowy
avatar
Anai
Nauczyciel Zielarstwa

Liczba postów : 8
Join date : 13/05/2012
Pochodzenie : puszcza Jeju... być może Donghae?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Sin on Wto Maj 29, 2012 3:52 pm

Jeśli ten wzrok i słowa miały naprawdę jakoś ruszyć Sina, facet był w ogromnym błędzie, rozmiarów Mount Everest po prostu. Bez jakiego kolwiek spojrzenia w bok czy zawahania patrzył nauczycielowi prosto w oczy, miał wprost ochotę podejść mu tuż pod nos by ten był pewien, że Sin go słyszy. Mimo to miał nadzieje, że rozumiał, iż jednak go słucha.
"Dalej, Fauście. Odpowiedz mu, nie wstydź się. Pozwolisz by taki puszek jak on tobą pomiatał?"
[i]"Morda w kubeł, nie zamierzam gadać ani z nim, ani z tobą, ani z nikim innym."

"Ale..."
"Zamknij się, dosyć już nasłuchałem się twoich rad."
Ta krótka dyskusja sprawiła że Sin nawet po słowach nauczyciela stał i bez ruszenia oczami, czy jakiego kolwiek gestu gapił się w miejsce, gdzie wcześniej były oczy nauczyciela. Jakby... Na moment się "zawiesił", no ale cóż. W końcu prychną coś, ale uśmiechną się. Nie był to uśmiech obraźliwy dla nauczyciela, lecz bardziej wydźwięk powiązany z ironicznym prychnięciem znaczył, że zrozumiał co mówił i sam na siebie tak prychną w geście czegoś na styl samokrytyki, lub po prostu samowyśmiania się. Bo dobrze jest umieć śmiać się samemu z siebie i swoich błędów, humor czasem lepszy od kłótni czy kiszenia emocji.
Wracając do konkretów, po chwili Sin już siedział na swoim miejscu i nie bardzo miał ochotę na jedzenie czegoś. Nauczył się wytrzymywać bez jedzenia długo, a tu nie chodziło o to że chce pokazać jaki jest inny. Jemu naprawdę się jeść nie chce. Gdzieś tam jego uszy usłyszały słowa innych ludzi, ale jakoś nie zwracał na to uwagi. Miast tego, zaczął coś kreślić na ziemi swoją sztuczną ręką. Nie było to nic specyficznego, ani jakieś kręgi magiczne. W sumie, rysował pewną rzecz, której mu brakowało... Kreślił na ziemi pazurami rękawicy wieżę Big Ben. Chodź od sześćdziesięciu lat Anglia nie istnieje, jemu tak brakuje domu... Brakuje wszystkiego co z nim związane. Przyjaciół, rodziny... Żadne z nich nie dożyło do teraz. Albo zginęły z łap bestii lub ludzi nawzajem, albo wyniszczyła ich natura. Po co więc on przeżył? Tylko po to by zatrzymać swój wiek i rozwój charakteru na poziomie pyskatego siedemnastolatka, w którym jeszcze rozwinęła się groźniejsza, zła istota? Tiaaa... Jasne. Na słowa nauczyciela o odchodzeniu gdzieś nawet nie zareagował, będąc zajęty szlifowaniem szczegółów rysunku wieży zegarowej. Trzeba powiedzieć że wyszła mu nawet nieźle, ale pewnie nikt z nich nawet nie rozpozna co to jest... No, może Ranthir, ale skąd ma o tym Sin wiedzieć? No właśnie. W pewnej chwili, tak jakoś bez powodu się odezwał, jego słowa zostały jakby wyrwane ze wszelakich kontekstów.
- Przepraszam was za tamto, ale mam... Pewne problemy z psychiką.
Stwierdził wymijająco, nie podnosząc na nikogo wzroku, po czym paroma, szybkimi ruchami rozdrapał ziemię z rysunkiem, by nikt nie rozpoznał co rysował, a po tym geście westchną, zaś wzrok jego czerwonych tęczówek powędrował na płonący ogień, a sam chłopak wpatrywał się w niego, jakby oderwany od świata. Znowu...
avatar
Sin
Uczeń
Zbiegły Eksperyment

Liczba postów : 34
Join date : 11/05/2012
Pochodzenie : Donghae

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryta Polana

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 ::  :: Zielona Strefa

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach